Żywica w krzywym zwierciadle

(sorry guys - post again in polish only but if you want you can use Google Translate gadget-->)

Dzisiaj w roli modelki-prezenterki wystąpiła Aisha, która mogła poczuć się trochę zaniedbana. Odebrałam ją z poczty w sobotę, a  już w poniedziałek przybyła do mnie Esme i głównie ona zajmowała moją uwagę przez ostatnie dni. Wciąż zajmuje większość, ale staram się opanować.^^


Pisałam wam wczoraj o książce Karoliny Święcickiej "Lalki". Skończyłam ją dzisiaj czytać i chciałam się z wami podzielić na świeżo moją opinią. Zaznaczam jednak, że jest mocno subiektywna i nie pochodzi od żadnego tam zawodowego recenzenta czy też bibliofila. Nie jestem też znawczynią Dollfie i nawet żadnej takiej lalki nie mam.
No to jedziemy.
(jeśli kogoś takie wynurzenia nie interesują może przejść na koniec wpisu i poczytać o moich planach na "majówkę", czy narzekania na pogodę^^)
Książkę czyta się szybko i przyjemnie. Wciąga jak ruchome piaski. Jako fikcja literacka - bardzo fajna. Autorka pisze językiem dla mnie zrozumiałym (tylko jedno słowo musiałam sprawdzić), a to zaleta. Fabuła jest moim zdaniem interesująca.
(w tym miejscu muszę ostrzec, że w dalszej części tekstu będzie sporo spoilerów, więc jeśli chcecie sami sobie przeczytać książkę, to lepiej przerwijcie czytanie i przejdźcie do moich końcowych zwyczajowych narzekań na pogodę i tym podobne^^)
Kiedy jednak popatrzymy na treść książki jak na obraz polskich kolekcjonerów Dollfie, wtedy wyłania się obraz bardzo mocno niepokojący. Albowiem w książce Święcickiej kolekcjonerka, która wciąga główną bohaterkę (sfrustrowaną Matkę Polkę Kurę Domową) w świat lalek Super Dollfie, to szalona baba popijająca "herbatkę" z suszonych muchomorów, wilczej jagody i tym podobnych. Poi też tą "herbatką" potajemnie naszą bohaterkę, która potem wyzwala w sobie złe instynkty i zwala to wszystko na "biedną" lalkę. Szalona kolekcjonerka jest taka, bo nie może mieć własnych dzieci, więc zainteresowała się lalkami i czarną magią. Nie ma dla niej już ratunku. Zaś nasza skryto-przestępczyni Matka Polka jak najbardziej może się spod demonicznych wpływów wyzwolić. Musi tylko ukraść sąsiadce jej lalki, pojechać nad rzekę i ciemną nocą w towarzystwie kumpla rozwalić im głowy tłuczkiem do mięsa. Na końcu rozwalić lalkę, którą dostała od szalonej sąsiadki, szczątki wsypać do dołu wykopanego dziecięcą łopatką, obficie podlać podpałką do grilla i podpalić. A potem zakopać. I już. Sąsiadka trafi do końca swych dni do psychiatryka, Matka Polka do przestępstwa się nie przyzna - ba... nawet zwali wszystko na sąsiadkę wariatkę twierdząc, że tamta najpewniej wysłała swoje lalki w świat, tak jak Amelia wysłała krasnala ogrodowego swego ojca w podróż - i wszystko wróci do "normy". Lalki są demoniczne, a ich właściciele szaleni - taki przekaz można by wyczytać z lektury. Na szczęście jest to fikcja literacka. I nie podejrzewam nawet autorki o żadne złe intencje. Z tyłu okładki pisze nawet, że sama zainteresowała się kolekcjonowaniem lalek zbierając materiały do książki. (A jeśli moje zdolności wyszukiwania informacji w Google są wystarczające, to tutaj są zdjęcia jej lalek -> https://picasaweb.google.com/117913010077455280595/Lalki)
Zastanawiam się tylko czy jest na rynku jakaś pozycja (poza infantylnymi bajkami dla dzieci), w której lalka jest "bohaterem" pozytywnym...
Bo jak do tej pory trafiam na takie pokroju opisanej wyżej książki. Dla przykładu film "Lalkarz" - japoński horror, w którym lalka (znowu Dollfie) zabija. Albo znana szerzej "Laleczka Chucky"... Nie zrozumcie mnie źle. Książkę czytało się świetnie, japoński horror także obejrzałam (momentami przez palce, ale jednak) i doskonale zdaję sobie sprawę, że jest to "nośny" temat. Chciałabym jednak czasem dla odmiany przeczytać książkę (czy obejrzeć film), w którym lalka będzie przedmiotem dającym impuls do odmiany życia na lepsze (jeśli znacie takie lektury czy filmy, to proszę żebyście mnie o tym poinformowali - nie jestem "na bieżąco" z rynkami wydawniczymi oraz filmowymi i o pewnych pozycjach mogę zwyczajnie nie wiedzieć). Bo tego właśnie się spodziewałam czytając opis książki "Lalki" umieszczony na okładce. Nie ma tu jednak niczyjej winy. Ot - miałam zbyt wygórowane oczekiwania^^. Nie uważam jednak czasu poświęconego na czytanie za stracony. I z czystym sumieniem mogę tą książkę polecić.
---
Ufff jak gorąco. ;)
Zazdroszczę tym, których ta pogoda nie męczy. :)
-
Odpowiadając na pytania o moje plany majówkowe, to zaliczam się do "obijających się w mieście". Podobnie jak Mono - komputer, herbata (czarna, liściasta, Yunnan, z Biedronki - nie jakieś "muchomorki"^^), lalki, książki. Słowem - "strata czasu". xD
-
Kupiłam odżywkę Ziaji - intensywne nawilżanie, do włosów suchych, bez spłukiwania.
O taką ci chodziło Rudzielcu? Mam nadzieję, że da mi to trochę czasu bez konieczności kupowania nowego wiga, bo pieniądze które mi zostały trzymam na Obitsu, bo ostatnie doświadczenia blogowiczek w temacie kruchości lalczynych ciałek nie dają mi się łudzić, że mnie to ominie...
---
Ufff ale się rozpisałam. xD
Jak ktoś tu dobrnął bez pomijania czegokolwiek, to gratuluję. Możecie sobie na czole wypisać "jestem hardkorem". xD
-
No. Będzie tego. xD
Trzymajcie się!
Imago

Komentarze

  1. "jestem hardkorem" - ale chyba nie chcę takiego napisu na czole ;p
    Za mało zdjęć! Aisha wyglada jakby miała ochotę na więcej, ale wybaczam z racji pogody ;d
    A ja w ramach majówki posprzątałam mieszkanie( dość konkretnie, mąż i córka uciekli na dwugodzinny spacer) i jestem z siebie dumna ;d

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba także sięgnę po tę pozycję książkową. Twoja recenzja mnie zaintersowała. Pogoda faktycznie dobija, ja nie jestem z tych cieplolubnych, wiec dogorywam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. "jestem Hardkorem" lecę po jakiś flamaster xdxd a co do lalczanych bohaterów też to mnie denerwuję uwierz mi :) jedynie anime ci mogę polecić "Rozen Maiden" no chyba, że jesteś z tych "nie Otaku" to ci nic chyba za bardzo nie pomogę ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. I ja "jestem hardkorem" i zazdroszczę tempa czytania.
    Dziękuję za recenzje, książkę dalej mam zamiar przeczytać a dzięki tobie przynajmniej się nie rozczaruję i nie rzucę wściekła po dotarciu do momętu op psychicznych kolekcjonerkach.
    I polecane przez Molly Rozen Maiden jest świetne, to po obejrzeniu tego anime zapragnęłam mieć taką lalkę. W mandze jednak lepiej moim zdaniem przedstawiono "ludzkich" bohaterów i ich problemy. Więcej sobie nie przypominam poza historiami z epizodycznymi wystąpieniami lalek i jednym yaoicem :P.
    Ja tam jestem ciepłolubna ale nie do przesady, mogłaby być odrobinkę chłodniej.

    OdpowiedzUsuń
  5. No ciekawa wizja literacka zwlaszcza,ze nie mam dzieci:] Musze pochowac wszystkie tluczki do miesa (Bogu chwala ze nie lubie zadnej herbaty!:)

    U mnie slonce,ale w ciagu dnia we srode ma byc az 13 stopni:] Czy zazdraszczam?Prawde mowiac,nie wiem czy teraz przezylabym taki gorac 30 stopniowy:/ Obawiam sie,ze byloby baaardzo ciezko:]

    OdpowiedzUsuń
  6. Więc i ja jestem hardkorem :) Dobrze wiedzieć o tym jest książka bo z chęcią bym ją przeczytała ale niestety na razie mam książki stomatologiczne do czytania :/ Ja majówkę też spędzę pewnie w domu, ewentualnie na działce M.

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba jakiś przekaz podprogowy umieściłaś w zdaniu z tym hardkorem, bo i ja jak poprzednicy od razu od tego komentarz chciałam zacząć :D

    Ja mam majówkę przerywaną pracą, tak chyba wymijająco mogę powiedzieć, że jednak tyle wolnego nie dostałam, ile bym chciała. Może to i dobrze, jeszcze by mi przyrosło tu i ówdzie od tego siedzenia przed komputerem :D

    OdpowiedzUsuń
  8. uhh,ahhhh....dobrnęłam do końca!hihihihihii :) czyli "HARDKOR" na czole :P

    książka jak widzę ciekawa,ale u mnie w bibliotece raczej nie do zdobycia...
    my dziś nad Odrą byliśmy,jednak tym razem bez "ogonów"....słońce piekło niemiłosiernie :) ale ja tak lubię :)

    U mnie nie ma Majówki,bo wolne mam tylko we wtorek,1go maja......A w dodatku mam na rano,więc wstaję o 3.20! :D taaa daam!

    ściskam mooocno!

    OdpowiedzUsuń
  9. Kijem tej książki nie tknę :D Dziękuję za ostrzeżenie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj, ja też nie lubię takiej pogody i wszyscy mi się dziwią... Że jak w ogóle można nie lubić lata?! A dla mnie jest po prostu za gorąco. Cóż, zastanawiałam się ostatnio nad wyborem jakiejś książki, nie czytałam od... szkoda gadać ;D Może poczytam.
    PS.
    Również jestem hardkorem, yeah ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ależ mnie zaintrygowałaś :) Dzięki :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem hardkorem. Nie tylko przeczytałam to wszystko, ale w dodatku uczyniłam to natychmiast po kąpieli wziętej po 10-godzinnej podróży, przed rozpakowaniem się jeszcze :D Strasznie jestem ciekawa tej książki, po twojej opinii jeszcze bardziej.

    Ja w ten upał łaziłam po górach, wpełzniecie na 1256 m to dopiero był hardkor :D

    OdpowiedzUsuń
  13. No i gdzie ja o tej godzinie znajdę tatuażystę?....;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze :))