piątek, 7 kwietnia 2017

O marzeniach + Telefotki

Jako nastolatka słuchałam radia. Wiadomo - YouTube nie było, a internet też nie hulał jeszcze tak jak teraz. Zamiast pisać na Facebooku ludzie spotykali się na ławkach pod blokami. ;) Wróćmy jednak do radia. Wyobrażałam sobie wtedy często jakby to było tak do ludzi gadać ze studia radiowego. I zupełnie bym nie pomyślała, że kiedyś to moje marzenie się spełni. Wy już wiecie, że się spełniło. Działam w radiu akademickim. Nie zamierzam na tym poprzestać. Marzę o pracy w dużej ogólnopolskiej rozgłośni. Na przykład RMF. Bo czemu nie? Jak spadać to z wysoka! A najlepiej nie spadać tylko latać! ;) Jeśli przypadkiem ktoś z RMF to czyta, to ja chętnie do was przyjadę na praktyki! ;)
----
A teraz do roboty. Telefotki przecież najbardziej wszystkich interesują. ;)
O taki domek nam się marzy prosz państwa - rzekł miś
Ładne kwiatki
Wiosna przyszła
Szczudlarz postanowił rozprostować kości
A my zasypiamy nad Socjologią... to nie jest nasz ulubiony przedmiot ;)
Wiosnę można już kupić nawet w markiecie. Czego to się w sklepach teraz nie sprzedaje?
Strachy na lachy ;)
A ja sobie "władam radiem" ;)
I sobie gadam
I przesuwam hebelki :D
Ale słuchaczy chyba odstraszam, więc bardzo by mi się przydało profesjonalne szkolenie ;)
I to tyle! Udanego Łyk-endu!
Imagowska
Posłuchać radia możecie tu -> KLIK

sobota, 25 marca 2017

Zrobiona w balona

Wkurza mnie, kiedy ktoś z władzą manipuluje podwładnymi do osiągnięcia własnych korzyści.
Wkurza mnie, kiedy ktoś na coś się ze mną umawia i wystawia mnie do wiatru bez słowa.
Na uczelni bywa fajnie, ale coraz częściej dostrzegam bagno w jakim się znalazłam.
Wkurza mnie to, wnerwia, irytuje, złości.
Bywa. Każdy ma swoje problemy, a wy nie po to przychodzicie na tego bloga.
-----
Zapraszam na zwyczajową porcję "telefotek":
Kórlik Błyskotek zwierzył mi się ze swego pragnienia posiadania czerwonego Porsche.
Sory Kórlik, nie ma kasy. Graj w totka.
Możesz też wierzchem jechać na kocie ;)
Radio zrobili w balona też? ;)
Ładne kwiatki.
Prawdziwy klejnot nawet w śmieciach można trafić ;)
 Kórlik pilnie studiuje, bo liczy że wiedzę wymieni na pieniądze ;)
A małpka Miki Fiki podziwia kwiatki rysowane przez moją kuliżankę.
Małpa w podróży
Pekałesem, bo przecież mówiłam, że nas nie stać na Porsche.
Pieseła z ADHD nas powitała
I ugościł nas bardzo miły Pan Miś
Miki Fiki na szczęście nie kazała im się bujać ;)
No ładne kwiatki ;)
Przez jedno popołudnie byłam Władcą Radia :D
A miasto nic o tym nie wiedziało ;)
Zupełnie nieświadome ;) Życie szło swoim torem
Musi sprawka tego Lorda Manipulatora
Ciemnej strony mocy to sprawka
Pojechałam, więc ratunku szukać
A tu jakaś gwiazda śmierci w budowie...
Profesor Miodek bezradnie rozłożył rączki
Poradził schować co cenne
Nie dać się świniom obłowić
Postawić tamy
Słać petycje do świata
I nade wszystko EDUKACJA!
Dze Ęd ;)
---
Do następnego!
Howgh!
I.

piątek, 3 marca 2017

Ja jeszcze żyję!

Jakoś przetrwałam pierwszy semestr. W sumie to nawet nieźle przetrwałam. A teraz zaczął się kolejny. No... z dwa tygodnie temu się zaczął. Zajęć przybyło, ale brakowało mi pisania tutaj, więc jestem. Tym bardziej, że na zajęcia z warsztatu zawodowego musiałam sobie założyć bloga. Będę na nim pisać, na tematy zadane, więc żeby znaleźć ujście związanej z narzucaniem wszystkiego frustracji pewnie będę skrobać tu sobie też raz na jakiś czas. Ale dość już smętolenia. Czas na moje fantastyczne zdjęcia.
Ryzyk fizyk - żarcie w bufecie nawet nie jest złe. Zakiepanka jest jak za lat 90tych. Dobra. Ostatnio zaryzykowałam "nagetsy" z frytasami i surówką. Też dobre.
Fabrikę zrujnowali. 😉 W sumie to i tak była ruiną. Jak znam życie, to pewnie jakiś markiet powstanie.
 No kto mi zabroni zabierać misia do studia radiowego? No kto? Się misiu podobało!
 Kotu łazić po uczelni też nikt nie zabroni. Nawet po sali w czasie zajęć.
Czasami na korytarzach bywa pustawo.
Filimelon chyba ma się nieźle - sprawdzić nie możemy, bo nam się samochód tak jakby trochę popsuł.
Królik odblaśnik 😉
W marcu jak w garncu - czasem słońce, czasem deszcz (śnieg z deszczem).
Najzabawniejsze było jak w czasie zajęć przypadłyśmy z koleżanką do okna w celach uwiecznienia nagłej zmiany pogody, a pani wykładowca (wykładnica?😆) później sama też zrobiła fotę. Muahahaha.
Przetestowaliśmy z królikiem kolejną kebabodajnię - dobra miejscówka.
A co mnie wkurza? Manipulacja. I ujawnię teraz tylko tyle. 😉
Trzymajcie się!
Ja tu jeszcze wrócę!

sobota, 10 grudnia 2016

Zmęczenie materiału

Miało być pięknie, a wyszło jak zwykle. Po prostu przerosły mnie zajęcia na uczelni i poza nimi nie mam siły na Tygodnik. Wracam więc na jakiś czas do pisania "raz na ruski rok". Zobaczymy czy uda mi się odzyskać "fun". Nie narzekam na studia. Są fajne i dają mi satysfakcję. Ale powrót po tylu latach "bumelanctwa" do systemu "notuj, wkuwaj i przygotowuj prezentacje" jest trochę ciężki. Na szczęście jakoś mi to wychodzi. Dobrze być urodzonym kujonem, który nie umie "olać" i woli zawalić noc, żeby się przygotować. Chociaż potem odsypiałam tą noc ze dwa dni. :D
No ale nie olałam robienia zdjęć tak totalnie. Mam coś niecoś dla was.
Zapraszam na post z cyklu "Przegląd Lodówki":
Już w dzieciństwie marzyłam o wrotkach. Wtedy nie było to możliwe, bo mieliśmy z bratem rolki na spółkę. Po latach rodzice spełnili moje marzenie. Mamo, Tato kocham was!
I kocham Filemona. Na froncie jego zdrowia żadnych zmian. Dostaje tabletkę i zachowuje się jak zdrowy, chociaż obraz usg pokazał, że niestety wątroba zdrowa nie jest. Ma jednak szansę się zregenerować, więc walczymy.
Pocztówkę dostaliśmy. Uwielbiam pocztówki.
Jak jeżdżę na wf to tak jest ciemno i straszno. Nie lubię.
Moje wrotki nie tylko mnie sprawiają radochę. Gienek i Heniek też mają fun. ;)
Polly lubi oglądać ze mną telewizję. I marudzić, że chce krakersa. ;)
A ja jeżdżę na wrotkach po domu. Bo niby kto mi zabroni? :D
Zadomowiłam się w Radiu NaGłos. Chociaż przez moment chciałam się ze strachu wycofać. Na szczęście wykładowca mi nie pozwolił. Szykuje się moja pierwsza audycja. Nie wiem jak sobie poradzę z mówieniem "na żywo", ale w końcu czego człowiek nie robi żeby sobie życie utrudnić. ;)
W Mikołajki spadł śnieg.
Wielu ludzi zaczęło narzekać. :D
Ja w sumie bałam się tylko, żeby się nie poślizgnąć z aparatem w ręce. Lubię jak pada śnieg. I szybko topnieje. Haha.
Odwiedziny mieliśmy. :) Gość wypoczął (w sumie nie wiemy czy zjadł, ale mamy nadzieję, że tak) i sobie odfrunął.
Niebo mnie zachwyca nieustannie.
Dostaliśmy świąteczną pocztówkę. Muszę i ja zacząć swoje wysyłać.
Zmęczona torebka pańci "urzędaski" liczącej i zapisującej ilu ludzi wsiada i wysiada nie pozwoliła jej ustąpić miejsca starszym zmęczonym ludziom w zatłoczonym autobusie. Torebunia pańci wszak ma większe prawa niż zwykły obywatel... Żenada.
Pozdrowienia od Kartofla, który dalej sobie odpoczywa. ;)
Medale z piernika dla wszystkich!
Bajo!