Lula Joyce jedzie na gapę

Poznajcie Lulę Joyce. Dosiadła się do mnie we Wrocławiu. Powiedziała, że chce zobaczyć trochę świata. Jedziemy razem do Łodzi. Tylko nikomu nie mówcie, bo Lula nie ma biletu i jedzie na gapę schowana w mojej torbie. ;)
Zapomniałam wam powiedzieć, że większość weekendu zajmuje mi podróż...
Samo spotkanie z promotorem, to maksymalnie godzina-dwie. Podróże, to w sumie w obie strony około 16 godzin... Pozdrawiam gdzieś z okolic Sycowa. Imago
PS Piszę z telefonu, więc jak zdjęcie ma jakieś kratki, to wina bloggerowej aplikacji.
---
Edit g.18:00
Melduję, że dojechałyśmy cało jakiś czas temu i odpoczywamy ;)
Pozdrawiam serdecznie, Imago


Komentarze

  1. Ale śliczna gapowiczka :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Gapowiczka jest urocza!
    Szczęśliwej podróży Wam życzę!

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczna mała.
    Jechać tyle godzin na jedno, krótkie spotkanie, współczuję.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale śliczności! Tata zuzia - lalka nieduzia :D Oj wiem coś na temat jazdy do Łodzi i nie tylko ;) za magistrem

    OdpowiedzUsuń
  5. W sumie to połowę pracy magisterskiej napisałam jadąc pociągami :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystko z postem i zdjęciem jest ok a Lula jest fajna - taka pasażerka na gapę to skarb ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. Przynajmniej masz towarzyszkę w podróży :) Jest do kogo w myślach się odezwać :D
    Udanego spotkania i bezpiecznego powrotu do domu życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja wolę pociągi, ale niestety nie wszędzie da się pociągiem dojechać....

    Gapowiczka jest przeurocza!!

    Powodzenia i spokojnej podróży ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. A to spryciara!!!:]
    Bezpiecznej podrozy i pomyslnego zalatwienia tego,z czym jedziesz:]

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale fajna ^^. Na gapę jedzie :D.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze :))