Tygodnik Telefoniczny 24

Ten numer sponsoruje literka S, bo dzięki niej jestem w stanie pisać zamiast wyć z bólu ;) A w dodatku byłam u wąpierza... znaczy się pobierali mi krew, bo za tydzień mam rezonans głowy i mam nadzieję, że poza mózgiem nic innego nie znajdą. ;) A do tego kupiliśmy z ojcem felerny rower. No jedzie człowiek, jedzie, pedałuje i pedałuje, a to ustrojstwo stoi w miejscu... chyba ktoś mu kółeczka ukradł ;)
No nic. Kartofel musi być, więc trzeba popełnić tygodnik. Gotowi? To wskakujta na pokład Imagobusu i jadziem!
Poniedziałek:
Jelenia Góra płakała, bo oficjalnie już ruszył rok szkolny (przed weekendem to takie tylko pitu pitu pewnie było)
Tak czasem brak mi szkoły, bo wtedy największym problemem było, żeby zdać sprawdzian z matematyki na trójkę (zawsze byłam z matmy noga, za to przedmioty humanistyczne szły mi wyśmienicie) ;)
Małpka cieszyła się bardzo, że pójdzie do szkoły... niestety pan dyrektor powiedział jej, że szkoła jest tylko dla ludzkich dzieci... To czysty GATUNKIZM jest! Trzeba złożyć jakiś protest!
Wtorek:
Małpce przeszedł smutek i złość gdy dowiedziała się, że będzie nauczana w domu z kolorowych książeczek i internetu. Niech się pan dyro wypcha sianem. ;)
W dodatku może się uczyć kiedy zechce, więc nic nie stoi na przeszkodzie, żeby pobawiła się na placu zabaw kiedy inne dzieci są w szkole. Ha.
Środa:
Taka tam zielona płytka na zielonej trawce ;)
Kolejny "Pokemon" w sklepie z tkaninami ;)
Czwartek:
Włączam opcję moralizowania. Ja nie mam nic do czasopism erotycznych (niech sobie ogląda kto chce) poza tym brakiem szacunku dla kobiet przejawiającym się w takich określeniach jak "cycate zdziry". A do właścicieli/ajentów kiosków mam to, że nie chowają takich pisemek przed wzrokiem np. młodych, niedojrzałych chłopców (pisemko było umieszczone na poziomie wzroku kilkulatka), którzy potem mogą mieć (na szczęście nie wszyscy) zaburzone postrzeganie kobiet i dziewcząt. To krzywdzące dla obu stron.
Pojechać do najdalej oddalonej dzielnicy miasta (a przy tym chyba najpiękniejszej) i sfotografować tylko rondo... no co ja poradzę, że było gorąco i nie mieliśmy siły na łażenie po parkach - pojechaliśmy tylko do sklepu.
Na osłodę życia dostaliśmy śliczną pocztówkę z Drezna :)
Piątek:
Wysyłaliśmy listy
A sami dostaliśmy pocztówkę, która mówi o tym żebyśmy zawsze uśmiech w sercu nosili :)
Sobota:
Na początek trochę informacji prawnych (żebyście nie byli zdziwieni dlaczego tylko niektóre twarze są ocenzurowane)
Dozwolone rozprzestrzenianie zdjęć:
1. krajobrazów i miejsc publicznych
2. obiektów ustawionych na stałe w miejscach publicznych, w przestrzeni otwartej
3. niektórych obiektów oznaczonych tablicą: „Zakaz fotografowania” jest zakazane, jednak ogólna zasada jest taka, że zakaz taki ma jedynie znaczenie odstraszające
4. osób powszechnie znanych wykonujących swoje funkcje publiczne
5. osób stanowiących szczegół całości, np. imprezy, krajobrazu

Niedozwolone rozprzestrzenianie zdjęć:
1. wykonanych poza otwartą przestrzenią publiczną, jeżeli głównym elementem fotografii jest utwór w rozumieniu prawa autorskiego (np. obraz, rzeźba)
2. osób bez ich wyraźnej zgody lub uiszczenia umówionej wcześniej zapłaty za pozowanie.
Pomimo bólu głowy (jakby to powiedziała Rybka Dory: mówi się trudno - łyka się prochy - i płynie - jedzie - się dalej) nie chciałam opuścić tak fajnej imprezy jaką jest Parada Rowerów. Co prawda znowu nie zdecydowałam się na start, ale postanowiłam przynajmniej uwiecznić tą cykliczną (już 16) imprezę.
Ten Pan zgodził się na fotografowanie ale nie zapytałam o zgodę na publikację, więc choć obdarzył mnie miłym uśmiechem niestety musiałam go ocenzurować. Rower zrobił sam. Podziwiam. Świetna i oryginalna sprawa.
Przy okazji trafiliśmy na kiermasz ekologiczny. Również cykliczny. Misio reklamował sweterki ręcznie dziergane.
Ten króliczek również. Okazało się jednak, że można go było razem ze sweterkiem (i tą boską torebunią - szkoda, że niestety krzesło nie było do nabycia) niedrogo nabyć. I tak zamieszkał z nami Pucuś. To uczucie kiedy wiesz, że robiłaś zdjęcia na kiermaszu przed reporterem portaliku informacyjnego... bo on nie ma na zdjęciach Pucusia. Hihi.
Chór Pań Śpiewających
Stoisko z poduchami wyglądającymi jak Pączusie z Polewą
Stoisko działkowców
Czyli ludzi, którzy spędzają wakacje na RODos ;)
Miałam wysyłać pochwały w świat, więc niniejszym to czynię. :)
Niteczki z Owieczki ;)
Maja sprzedawała Miodek
Dynie, dyńki, dynieczki, dyniuchny
To już ta pora roku, że będzie można zrobić pyszną dyniową zupę według przepisu mojego dziadka:
Rowerzyści wciąż się zbierali w oczekiwaniu na sygnał do zbiórki i startu
Moje ulubione solarne kiwaczki z wystawy sklepu z chińskimi towarami za niskie i  czasem nie całkiem niskie ceny. :D
A kiermasz trwał w najlepsze. Można było nabyć domowe przetwory, ciasta itp
A także ręcznie robione rzeczy
Ci panowie również się uśmiechali ale nie pytałam o zgodę, więc chociaż uśmiechy były radosne i pozytywne to zostać musiały skryte...
Zbiórkę czas zacząć.
To nie jest taka sobie zwykła Parada. Zawsze zabezpiecza ją Policja.
A także Ratownictwo Medyczne :)
Parada Ruszyła!
Rowerzyści ruszyli!
Mali i duzi.
W tandemie i pojedynczo.
Bo tu właściwie jedynym warunkiem uczestnictwa jest rower (na kołach^^).
Każdy jechał na tym co miał.
Niektóre bicykle były wyjątkowe.
Warto by jednak zaznaczyć, że nie wszyscy mieli kaski a powinni. Lepiej musieć się ponownie uczesać niż wyrżnąć niechronioną głową w bruk, asfalt czy beton. Chociaż naturalnie życzę wszystkim żeby obyło się zarówno bez konieczności czesania jak i sprawdzania wytrzymałości kasku. (*)
Oryginalny rower z drewna nie był tylko na pokaz (a tu pan stanowi część całości imprezy więc nie musiałam cenzurować - mam nadzieję).(*)
Ci, którzy jeszcze nie potrafią jechać sami jechali w fotelikach.(*)
Albo na sztywnym holu ;).(*)
Paradę zamykała karetka pogotowia.(*)
(*)niestety dopiero po fakcie zauważyłam, że na wielu zdjęciach mam sławetnego palucha w obiektywie... wybaczcie mi proszę
A za nią jeszcze znaleźli się "maruderzy" ;)
Okolice rynku opustoszały (a kiermasz trwał do wieczora)
Zapraszamy za rok na kolejną Paradę Rowerów. A do Jeleniej Góry zapraszamy cały rok!
Niedziela:
Jak Imago nie wie co fotografować, to prosi Filemona, żeby jej pozował ;)
Pucuś oficjalnie - poprzez rytualne obcięcie metki - został członkiem naszej zwariowanej rodzinki
No i na koniec dla wszystkich, którzy dotrwali do końca tego Tygodnika tradycyjny już:
Do zobaczenia/poczytania w następnym Tygodniku!
Howgh!

Komentarze

  1. Zapowiada mi się kolekcja orderów!

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że ostatnio sporo się u Was działo! Mam nadzieję, że Małpka nadal cieszy się z indywidualnej nauki, choć rozumiem jej żal - wszak tak śliczny plecaczek się marnuje... Ale może wykorzysta go na jakieś bliższe i dalsze wycieczki? Gratuluję Pucusia! Teraz już wiem, do kogo należy ten zadek ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pucuś przeuroczy - a Ogoniasty nie załapał
    się na kolana do Mai?! no, no... tak czy siak
    zachwycił mnie drewniane rowerrro oraz K♥T w
    Karetce - bo Fil zawsze oszałamia, wiadomo :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Re-we-la-cja! Czekam na "za tydzień"!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wierzę w domową edukację Małpeczka , da sobie chłopak radę , da !!!
    Pozdrowienia od mojego Ludwiczka Monchhichi , również pobierającego nauki domowe :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę kiedyś odwiedzić Jelenią Górę, bo zwiedzamy z mężem dolnośląskie miasteczka, ale tam jeszcze nie zawitaliśmy. Nocowałam tam tylko podczas szkolnej wycieczki i nic nie pamiętam oprócz hotelu, w którym spędziliśmy jedną noc i ruszyliśmy dalej... :-) We Wrocku w markecie E.Leclerc czasopisma erotyczne są normalnie dostępne na hali, dosłownie każdy może sobie podejść i zajrzeć... Dziwię się, że temu kioskarzowi jeszcze nikt nie zwrócił uwagi :/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze :))