Tygodnik Telefoniczny 25

No to minął nam kolejny tydzień ;)
Odebrałam wyniki badania krwi i wyszło, że poziom skretynienia* mam w normie, więc mogę spokojnie iść na prywatny koncert techno w klaustrofobicznej tubie** Oby jak przed rokiem znaleźli tylko i aż mój całkiem fajny mózg ;)
*Kreatynina
**Rezonans Magnetyczny
A skoro już przy medycznych tematach jesteśmy, to pokażę wam jakie uzasadnienie skierowania wpisał mi lekarz pierwszego kontaktu:
To wszystko prawda... ale po co pisać to w uzasadnieniu?
Ciekawe jak zareagują w rejestracji muahahahaha. xD
No ale dobra. Przecież wy nie przyszliście tu po jakieś streszczenia odcinka serialu medycznego "Na złe i jeszcze gorsze". ;)
Jadymy po kartofla!
Poniedziałek
Postanowiliśmy przebadać Pucusia. ;)
Okazał się całkiem zdrowy. (a na poważnie potrzebowaliśmy więcej tabletek na wątrobę dla Filka - szykujemy się do kolejnego badania krwi i mamy nadzieję, że to już ostatnie i potwierdzi, że Fili jest zdrowy - bo jego zachowanie na to by wskazywało)
Piekliśmy tort urodzinowy Taty. Orzechowy. Na nasze smaki to za dużo tych orzechów tam było. Biszkopt orzechowy z masą orzechową to coś jak masło z masłem. A kuleczki tylko do zdjęcia. Okazały się nieco za mocno wiekowe, więc musiałam je pozdejmować...
Wtorek
Upał był, więc nie ryzykowaliśmy nadmiernego wystawiania się na promienie słoneczne. Właściwie wszyscy... poza Filemonem.
Koty chyba działają na akumulatory słoneczne ;)
Które trzeba ładować ;)
Długie godziny ;)
Środa
Ładne kwiatki :)
Rosły kiedyś takie w babcinym ogródku. Kojarzą mi się z dzieciństwem. :)
Teatr. Podoba mi się, że dbają o zabytkowy budynek i nie zamierzają go zmieniać w jakieś szklano-betonowe-nowoczesne-coś :)
A takie perełki niestety niszczeją
Niektórzy ludzie nie potrafią docenić swojej historii...
Kartoflany Ludek zrobiony przez sprzedawcę warzyw i owoców :D Lubimy kartofelki prawda? :D
My wcale nie pokazaliśmy środkowego palca tej ślicznej malusiej stokrotce. Chcieliśmy tylko pokazać wam jaka jest malusia. :D
Minął dzień...
Góry idą spać :)
Pańcia! No weźże rusz tyła z przed kompa! Pomiziaj kotecka!
Bo ja tu leżę i Cię kocham... ale zaraz przestanę ;)
Czwartek
Część drzew przy tej ulicy ma zostać wycięta. Na wszelki wypadek zrobiłam zdjęcia. Bez drzew ulica nie będzie taka sama. :(
Drzewa dodają uroku i dbają o powietrze :)
Jak dobrze widzieć, że o niektóre detale z przeszłości ktoś dba... Szkoda, że nie wszystkie...
Łot i patriotyzm... Flaga brudna, poszarpana i z jakimś węzełkiem...
Róża :)
Dzika róża :)
Lampka
Pajączek, pajączek... bez nóżek i rączek ;)
Tak się dba o pasażerów autobusów miejskich. Akwarium umila czas podróży. ;)
Piątek
Mało ławek, to i przystanek dobry kiedy nogi rozbolą i odpocząć trzeba.
Ale żeby kasyno nazwać
Klubem Wiedzy Powszechnej, to na to bym nie wpadła :D
Potem pojechaliśmy do Piechowic. Bliżej gór i nie mieli upału.
Więc głowa mniej mnie bolała.
Ciekawe czy gdybym się tam przeniosła, to moje bóle głowy nie nękałyby mnie tak często...
Być może niektórzy zapomnieli, że mieszkają u nas dwa koty - siostra i brat. To jest Malutka - siostra Filemona (z jednego miotu). =^.^=
Taka sobie chmurka ładna :)
Sobota
Co by wątpliwości nie było gdzie my właściwie jesteśmy ;)
Solidna firma... a budynek niszczeje...
Z cyklu baśnie miejskie: Piękna i bestia ;)
Skręciliśmy w bok na peryferie ;) do markietu po różne takie takie ;) Między innymi drogawe ale pyszne mandle* w czekoladzie i kakaowym pudrze. Nom nom nom.
*Migdały - z niem. Mandeln.
Znów się buduje jakieś sklepiszcze. Komuś coś odwaliło i same sklepy budują.
Ciekawe czy ów otwierający automat poradzi sobie z łańcuchem ;)
Turysta, słup i podjazd z bruku... Serio? Podjazd z bruku? Okeeeeeeeej... nie oceniam... ;)
 Miasto ostrzegło, że ma ochotę sobie popłakać
No to sobie płakało


Niedziela
I chyba jednego dnia było miastu mało... 
A do tego wszystkiego jeszcze... Ktoś nam zajumał góry! Oddawać!
Ja poważnie mówię. Proszę je oddać! Bo się pogniewam!
Nawet koty zakopały siostrzano-braterski toporek wojenny (ach te kłótnie między rodzeństwem^^) i postanowiły pospać obok siebie, żeby im w taką pogodę było razem raźniej. Widzicie to małe serduszko na sierści Fileczka? Kocurek z sercem na wierzchu. :D
A ja postanowiłam pojeździć na rowerze, któremu koła ukradli. ;)
Trener Tosia: Zaczynamy. Na liczniku początkowym masz nabite 2 kilometry. Zobaczymy ile uda ci się przejechać!
Trener Tosia: Żartujesz sobie? Kilometr? No weźże się trochę bardziej wysil leniu jeden!
--
Dotrwali? To przyjmijcie proszę ten wyjątkowo skretyniały (to na pewno od tej kreatyniny^^) Order z Kartofla :D
Bonusowa Histeria, która nie zmieściła się w Tygodniku:
Jak zostałam Jutuberem. Na chwilę. ;)
Grę sobie znalazłam na smarkatfon. Viral Vlogger czy jakoś podobnie.
Można zostać gwiazdą internetów. ;)
Losowa nazwa FeralneGacie okazała się moją ulubioną :D
Oprócz nagrywania filmików i akceptowania, bądź odrzucania komentarzy, można było sobie "pacać" w ekran, żeby nagrywać szybciej, albo zdobywać inne bonusy pozwalające na rozbudowę naszego domowego studia.
Naturalnie pojawiały się też hejty ;)
Goł Hołm. Spoko. Tylko, że ja już jestem w Hołm to gdzie mam Goł? Do kibla? :D
Oraz komentarze o dziwnej stronie internetu ;) Nie no, spoksik, ja wcale nie jestem dziwna. Ja jestem oryginalna. A wszystko co oryginalne jest lepsze. ;)
Były też takie, że Prezydent ogląda moje filmiki ;) Ten FEJM xD (mam nadzieję, że to jakiś mądry i samodzielny Prezydent^^)
 Oraz hejt, że niby jestem Iluminatem ;)
 Ale co tam! Jarałam się nagrywaniem filmików z kotkami ;)
Grę wywaliłam drugiego dnia, bo za mocno mnie wciągnęła i za szybko wyczerpywała akumulator (a do tego ekran się rozgrzewał od tego "pacania" dla "szybszego nagrywania").
Tak czy siak fajnie było sobie poudawać Jutubera, bo tak w rzeczywistości to nie umiałabym gadać przed kamerą - wolę pisać. :D
---
Trzymajcie się ludziska!
Do następnego!
Bajo!

Komentarze

  1. Klaustrofobiczna tuba fajna rzecz. Mnie "grozili", że zamiast mózgu mam książki. :) W Kielcach też jest "Klub Wiedzy Powszechnej". Na razie z niego nie skorzystam.

    OdpowiedzUsuń
  2. w stolicy mnóstwo takich KWP - ale bez
    odpowiedniego nazewnictwa - poza 24h :)
    duet koci jak zawsze - rozbraja :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystko fajnie, ale czy góry Ci oddali ????

    OdpowiedzUsuń
  4. Pucuś wygląda na trochę przerażonego ogromem weterynaryjnego gabinetu... Zapewne ucieszył się, że jest zdrowy niczym pluszowa ryba. :-) Te Twoje dwa koty działają na mnie leczniczo... Ot, jakoś tak... :-) Cieszę się, że Kot Chorowitek dochodzi do siebie. :-) Co do wycinania drzew... Wyobraź sobie, że na moim osiedlu wycięto ostatnio kilkanaście pięknych, dorodnych topoli... Które były niczym naturalna ściana ochronna zasłaniająca bloki od ulicznych spalin... A dlaczego to zrobili? Bo budują KOLEJNY parking - tym razem jedynie na 70 samochodów... No bo kiedy przyjeżdżają kibice Skry, oglądać mecz siatkówki w okolicznej hali (mieszkam w Bełchatowie), to nie mają gdzie parkować swoich aut... :-( A w mieście mamy darmową komunikację miejską, więc można by było spokojnie zrobić parking na granicy miasta i stamtąd dowozić kibiców. Ale nie! Oni musieli to zrobić tuż obok hali. Mówię Ci, Bełchatów będzie niedługo jednym wielkim betonem. Ja już zapowiedziałam, że jeśli ktokolwiek będzie chciał ruszyć drzewa rosnące za moim blokiem (a są prześliczne; takie mały gaj i raj dla płuc), to się do nich osobiście przywiążę i będą musieli ciąć razem ze mną! Wrrrr

    OdpowiedzUsuń
  5. Boskie...mogłabym tak dużo dłużej i dłużej! A niedługo będzie tak, że kto normalniejszy to będzie się bardziej odznaczał... ale się porobiło!

    OdpowiedzUsuń
  6. Haha! Dobre, może spróbuje takiej gierki...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze :))