Mono mnie zabije, czyli kolejna historia ale wciąż nie z Fashionistas

Przyznaję się - opóźnienie w realizacji pomysłu nowej historyjki spowodowane jest tym, że zapodziałam ładowarkę do aparatu. Już znalazłam i jak naładuję akumulator, postaram się w końcu zrobić sesję moim nowym nabytkom "Fashionistasowym". :) Tymczasem musicie się zadowolić tym co jest. ;) Historia druga powstała w 2007, więc hronologicznie jest pierwsza. ;) Była moją realizacją na temat zadany na uczelni "cztery ściany - brak ściany".











I jak poprzednio coś o lalkach:
Panią w różowym już poznaliście - Pretty Hearts. Druga pani jest ze mną dłużej (chyba gdzieś między 1 a 3 klasą podstawówki do mnie trafiła a to oznaczałoby początek lat 90tych). Włosy miała obcięte gdy do mnie trafiła, ubranka oryginalnego też nie miała. Wygrałam ją na loterii na jakimś festynie w podstawówce. Cieszyłam się bardzo bo niewiele miałam oryginalnych Barbie. :) Jak już przytargam pudło z moimi "przyjaciółmi z lat dziecinnych" porobię dokładniejsze zdjęcia i może komuś uda się zidentyfikować moją pannę. Chciałabym wiedzieć kimże ona jest z czystej ciekawości. :)
Przy okazji mam kilka pytań odnośnie lalkowego "spa" - nie mam pojęcia jak się za to zabrać a nie chciałabym pogorszyć sprawy i zniszczyć lalkom włosów, więc proszę o jakieś linki i wskazówki (u Marka z bloga "lalka w pudełku" czytałam o zabiegach w Silanie ale nie wiem czy jakoś trzeba te włosy przed moczeniem przygotować - w sensie: rozczesać).
Dzięki za dotychczasowe komentarze. Miło wiedzieć, że ktoś tu zagląda.
Pozdrawiam serdecznie,
Imago

Komentarze

  1. Po pierwsze- włosy właśnie po to się namacza i balsamuje, żeby łatwiej było rozczesać bez wyszarpywania;)Pisałam o tym na moim blogu, ale najlepszy według mnie jak dotąd tutarial napisała Rudy Królik http://zapieczlotych.blogspot.com/2010/12/odszczurzanie-barbary.html
    Po drugie- biedny ten drewniaczek, wciąż go panny zostawiają;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tylko uwaga w tym spa z wrząca wodą! Niektóre rodzaje włosów bardzo się od niej falują. Ja w ogóle nie używam płynu do tkanin. Kiedyś tak, ale nie widziałam żadnej różnicy. U mnie tylko myję lalki pod gorącą wodą z kranu w szamponie, potem odżywka do włosów, duuuużo, rozczesywanie, a potem znów pod gorącą wodę. Na koniec szok: gorąca na przemian z zimną i włoski jak nowe :)
    A jak bardzo zmechacone traktuję je prostownicą. Jest ryzyko przypalenia, ale odpowiednio nagrzana odświeża włoski tak, jakby dopiero wyciągnięte z pudełka były :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj miło mi, że trafiłaś na mój blog lecz, polecam tutorial Rudego Królika.
    http://zapieczlotych.blogspot.com/2010/12/odszczurzanie-barbary.html
    Kilka moich wskazówek to:
    Owszem możesz trochę te włosy rozczesać, ale właśnie namaczanie po to jest, by to sprawniej szło. :)
    Musisz też być pewna jakiego rodzaju są te włosy, bo nie każde się do tych zabiegów nadają.
    Masz jeszcze dodatkowy link:
    http://marsbarbie.blogspot.com/2010/11/spa-na-bis.html

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze :))