piątek, 31 stycznia 2020

nieregularnik #14

Witajcie serdecznie drodzy czytelnicy surrealistycznych przypadków nieobiektywnych w kolejnym odcinku tego jakże nienormalnego tygodnika!
W tym odcinku udamy się na poszukiwania produktów z wizerunkiem Anny, zobaczymy postępy w budowie markietu oraz naprawie dziury, zajrzymy do kiosku przez szybkę, odwiedzimy lekarza i sprawdzimy jak smakuje szpitalne jedzenie...
Nie martwcie się- nie zabraknie prasówki, a na koniec będzie orderek.
Przekąski i napoje gotowe? To jadymy!
Sobota
Tacie rozwaliła się kanapa, więc próbowałam ją naprawić młotkiem. Walenie młotkiem działa lepiej na stres niż zajęcia relaksacyjne typu majndfulnes które miałam na studiach. :D:D:D
Zajęcia wyzwalały we mnie agresję (próbowałam kiedyś jogi i reakcja była taka sama hahha), a agresywne walenie w coś młotkiem mnie uspokaja hahahah.
Bez skręcania śrubek też się nie obyło. A koniec końców i tak skończyło się klasyczną i trwałą polską prowizorką. ;)
Oprócz tego to klasycznie serialiki i gierki oraz porcja kakofoniksowania ;)
Niedziela
Zrobiłam zdjęcie korytarza przez judasza ;)
Tak, tego w drzwiach. Zrobiłam zdjęcie przez drzwi. Nie mówcie, że was nigdy nie kusiło żeby zrobić to samo. ;)
Zrobiłam też odrobinkę ambitniejsze zdjęcia ukulele ;)
A potem na tym ukulele nieco pobrzdąkałam ;) znam już chwyt D ale wciąż nie umiem zagrać piosenki o "pieniążkach" xD
Kotek z ukulele umili wam niedzielę lalalalalal 🎵🎷🎶🎸
Poniedziałek
Krokiem w miarę energicznym poszłam po zakupy ;)
Przyjrzałam się w jakim stanie są prace nad dziurą xD
Dziurawo im to idzie że się tak wyrażę ;)
A na budowie markietu wykopki
W innym markiecie brudne zabawki sprzedają ;) Jak widać są nawet tańsze, bo niemyte xD
Szukałam też produktów z postacią Anny z Frołzen, bo tak sobie pomyślałam, że można ją uznać za taką zastępczą Pannę Annę i każdy mógłby wtedy mieć własną ;)
Tą na przykład można zadbać o ząbki ;)
Tą można pomiętosić ;)
A tą można umyć sobie włosy ;)
A zaczęło się od tego, że w sobotę Panna Anna podesłała mi foto ze swojej Dronki Bie i na nich jest butelka z Elzą z Frołzen i zaczęłam się wygłupiać, że powinna być taka z Anną i każdy mógłby mieć własną Pannę Annę. ;)
(Poniższe zdjęcie wykonała osobiście jedyna i oryginalna Panna Anna)
W promieniach zachodzącego słońca powędrowałam do domu.
Jeszcze tylko zerknijmy sobie na dziurę ;)
Dalej mokra i dziurawa ;)
Zastanawiam się czy jest sens pisać, że potem grałam i brzdąkałam oraz oglądałam seriale ;)
Wtorek
Coś się zmieniło w dziurze. Tak jakby prace zmierzały ku szczęśliwemu końcowi ;)
Na budowie praca wre
W kiosku... kto by pomyślał - sprzedają czasopisma ;)
Oprócz tego bibeloty, janiołki i inne pierdołki ;)
Popielniczki, spinki, płyny do naczyń xD
Innymi słowy "szwarc, mydło i powidło" - i takie powinny być kioski xD
Potem to chyba nawet nie muszę już wam pisać co robiłam ;)
Środa
Chwała Bogom! Sypnęło śniegiem! Lecę na sanki i lepić bałwanki!
Zanim wyszłam z domu to śnieg stopniał :(
Ja chcę ulepić bałwankaaaaa 😭⛄
A przychodni "zdrowia" choince założyli worek śmieciowy na "czubek" i wykopali na nieużywaną klatkę schodową.
U lekarza dowiedzieliśmy się, że niekoniecznie dobrze jest z nogą taty... dostaliśmy skierowanie do szpitala i receptę na lek przeciwbólowy. Ale... wiedzieliście, że lekarz specjalista (na przykład angiolog i diabetolog) nie może wypisać recepty na "narkotyczne leki przeciwbólowe"? Mogą lekarze "rodzinni" za to. Ja rozumiem, że to nie cukierki, ale skoro pacjent skarży się, że nawet Tramal nie działa, to chyba powinni mieć możliwość ulżenia mu w cierpieniu? Bez konieczności kolejnej rejestracji i czekania tym razem u "rodzinnego"...
Mieliśmy przyjemność w obie strony jechać wygodnym czarnym mercedesem kombi. :)
Czwartek
Zasypali dziurę!!! Ale ogrodzenia jeszcze nie zabrali...
Na budowie praca wre
Samochód dla Ludu (ludochód) jeszcze nie uległ biodegradacji ;)
Szpital. Szczęściem od stycznia reaktywowali oddział chirurgii naczyniowej w moim mieście. Olaliśmy więc lekarzy z wrocławskiego szpitala wojskowego, którzy obiecali zadzwonić jakieś pół miesiąca temu... lekarze tutaj początkowo chcieli odesłać tatę do Wrocławia (bo tam była pierwsza operacja, więc "teoretycznie" tam powinni go dalej leczyć) ale na szczęście się zlitowali, bo tata źle się czuł i do Wrocka to nie miałby siły nawet taksówką dojechać...
Tak źle się czuł, że kolacji nie ruszył. Ale wyglądała całkiem spoko.
Ten szpital to zaczęli budować na początku lat 90 albo jeszcze w końcówce 80... nic dziwnego, że sprzęty trochę już jakby przestarzałe ;) grunt że w ogóle można usiąść jak się odwiedza
Nowoczesne łóżka też na szczęście są, ale nie na każdej sali
Odwiedziny tymczasowo są ograniczane. Nie wiem czy to w związku z tym słynnym koronowanym wirusem chińskim czy tylko "zwykłą" grypą. Nie przestrzegają tego ściśle - bo spokojnie mogą odwiedzać dwie osoby. Powinni jednak zaznaczyć, że chodzi o zdrowie fizyczne, bo jeśli chodzi o zdrowe osoby tak ogółem, to chyba takich nie mamy za wiele w obliczu zwiększonej podatności na choroby psychiczne. ;)
A myślałam, że fizjoterapeutom wiedzie się całkiem spoko. Jak widać jednak nie całkiem.
Pomiędzy szpitalnymi piętrami kursuje sobie Otis. Długo nie wiedziałam o co biegało z ksywką jednego ze strażaków z serialu Chicago Fire. Aż się nie kapnęłam, że Otis produkuje też te ruchome drabiny strażackie i inne podnośniki, a ów strażak w tym serialu obsługą owych się zajmował. Zajmował bo na początku 8ego sezonu zginął w pożarze. Wybaczcie spoiler. ;)
Tak przy okazji ten udźwig 13 osób to chyba o wymiarach standardowej Panny Anny, bo takich Basiek jak ja to zmieściłoby się najwyżej 7. xD
Całkiem ładny plakat. Prosty, nie przegadany.
Piątek
Naprawiona dziura dalej ogrodzona
Prasóweczka. Statek z wirusem u wybrzeży Włoch. Kto się pisze na uodparniające "na wieki wieków do wieka od trumny i grobowej deski" korona party? ;)
Koniec miłości w sądzie. Ciekawe czy poza sądem miłość trwa dalej. W sumie to logiczne, że miłość w sądzie to tak trochę nie na miejscu. Lepiej w sypialni. ;)
Oh Skandale, intrygi i romanse... w serialach xD
Na budowie praca wre... tu kopią - tam usypią górkę... bawią się jak w piaskownicy ;)
A ja tup tup do taty do szpitala w odwiedziny
Obiad. Jabłko było albo podpiekane albo gotowane w tej skórce stąd wygląda tak dziwnie. Ale było smaczne. Tata zjadł całe. No poza maleńkim kawałkiem który dał mi do spróbowania. Wszak wiadomo, że ja z zamiłowania tester wszelakiego jadła. Sosu do ryby też spróbowałam. Tata robi lepszy sos do ryby. ;) Ta zupa to chyba był barszcz, ale nikt nie miał ochoty sprawdzać... Ta herbata w torebce, to jakaś taniocha, bo jak ją zalałam wodą to zaczęła wydzielać barwnik jak wlany do wody atrament do piór. Tylko kolor inny. Wobec tego po wizycie pobiegłam do Dronki Bie i nabyłam mu lepszą herbatę drogą wymiany obowiązujących w naszym kraju środków płatniczych na towary ;)
Nie wszystkie kroplówki są w plastikowych woreczkach.
Rano dowiedziałam się z fejs-zbunia, że z powrotem przywrócili ruch jednokierunkowy na ulicy przy moim bloku. Faktycznie. To bardzo dobra decyzja. Ta ulica jest za wąska na ruch dwukierunkowy.
Tak. Dobrze widzicie. Nie ma dziury i ogrodzenie też już zdjęte. Tylko co ja teraz będę fotografować? Oprócz placu budowy? xD
Potem jeszcze raz do szpitala. Rzut oka na góry. Za te widoki kocham moje miasto. Otoczone górami.
Szpital nie wstydzi się pomocy od WOŚP
A taka była dzisiejsza kolacja. Tacie smakowało. Mnie też, bo mu kawałek chleba z tą pastą jajeczną podjadłam (za jego pozwoleniem i zachętą^^).
Mam tylko nadzieję, że w przyszłym tygodniu tatko wyjdzie do domu i cykl o szpitalnym żarciu zakończy się w kolejnym odcinku tygodnika.
Z kolacją w ogóle jest lipa, bo dostajesz jak to Panna Anna określiła "dietetyczną porcję dla myszy" około 17 i potem radź sobie sam. Dlatego wypchaliśmy tacie szufladę dodatkowym żarełkiem, żeby nie był głodny. ;)
Na plus szpitala możemy jednak zaliczyć to, że tu faktycznie zaglądają do pacjenta pielęgniarki i lekarze. We Wrocku ordynator podobno przebiegał przez oddział jak strzała. Tu z każdym pacjentem rozmawia.
Mama przypomniała, że w latach 70 to był kiedyś taki "wojskowy dryl", że rano zapalali wszystkie światła i budzili pacjentów na mierzenie temperatury. Teraz to można zmierzyć przez sen - używa się termometrów bezdotykowych. xD
Żeby wam pokazać jakiegoś pacjenta, to pokazujemy KuterNogę (chociaż mama go nazywa Kropelką lub Kulką) z "chorom nuszkom" ;)
Pacjent zastępczy pokazuje wam urządzenie do wzywania pomocy. Podobno radia z tego też się da posłuchać, a kiedyś nawet uruchamiało telewizor zanim telewizja stała się płatna.
Rzut "rybiego oka" na pokój (właściwie jego połowę na której nie widać ludzi). Ten obiektyw dostałam dzisiaj od zaprzyjaźnionej sprzedawczyni ze sklepu pod domem. Zapytałam czy mogę toto dostać, bo widziałam że od dawna przy kasie leżało a pani mi po prostu dała. Kiedyś cały odcinek zrobię w obrazkach robionych przy pomocy tego obiektywu. ;)
I to jest już wszystko w tym odcinku. Trzymajcie proszę kciuki za tatę i jego "chorom nuszkem" oraz żeby wyszedł w przyszłym tygodniu.
W nagrodę za przeczytanie tego odcinka otrzymujecie
Order Kobiety Rakiety
Do zobaczenia w kolejnym odcinku!
Howgh!

3 komentarze:

  1. Zastępczy Pacjent rozwala system!

    OdpowiedzUsuń
  2. Przede wszystkim życzenia zdrowia dla Taty !!! Na temat funkcjonowania Służby Zdrowia wole się nie wypowiadać :/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :))