Tygodnik Telefoniczny 5

Na stację "Blogowo Wielkie" wjechał z opóźnieniem 5ty (rozszerzony o długi weekend i "śroniedziałek") odcinek Tygodnika Telefonicznego. Przepraszamy za opóźnienie i życzymy miłej lektury. ;)
---
Publikacja się opóźniła, bo w końcu szlag mnie trafił i zrezygnowałam ze stażu. Za dużo mi już było tych nerwówek i migren. Depresja mi się pogorszyła - zamiast polepszyć dzięki pracy jak sugerował Doktor Tafel (nazywany tak od czasu kiedy jedną "tafelkę" leków - taką srebrną tabliczkę z tabletkami - nazwał "jednym taflem"). W sumie pewnie by mi się polepszyło, gdyby atmosfera była lepsza, organizacja istniała - zamiast ustępować chaosowi (jak w biurze może nie być kompletnej bazy adresów z której się korzysta często to ja nie rozumiem) itp. No nic. Od 2ego maja znowu jestem sobie żeglarzem, sterem i okrętem. Czeka mnie ostra harówka by zarobić na ZUS, ale to dobra decyzja. Tego jestem pewna.
A teraz do zdjęć:
Poniedziałek  25 kwietnia przywitał nas śniegiem. Serio. Nawet Pingwin zameldował mi się zziębnięty w domu i zażądał herbaty z cytryną i cukrem.
Szybko śnieg jednak stopniał i przed 9tą już go nie było. A ja mam dla was kolejny ciekawy budynek pamiętający czasy kiedy Jelenia Góra była pod władaniem Niemiec.
W pracy jak zwykle nerwówka, która skończyła się migreną, więc część drogi musiałam przejść na piechotę by nie pojechać autobusem do "rygi" zamiast do domu. ;)
Ale nie ma tego złego, bo zakwitły tulipany ;)
I mogłam zrobić więcej zdjęć Pałacyku wraz z przyległościami:
Ciekawe to moje miasto i bardzo różnorodne. Nowoczesne budynki przeplatają się ze starymi.
Wtorek = deszcz
No to tulilim sobie małpkę
A potem małpka zasnęła tuląc królisia ;)
W środę było już ładniej
To niby ma być "jeleń ze snu" ale my go nazywamy "Blaszoń" ;)
Wieża widokowa
 Arkady
W pracy towarzyszyli mi moi mali pomocnicy ;)
A wśród stałych rezydentów są też takie stwory
Po pracy napchalim bebechy sałatką z pizzerii ;)
Czwartek powitał nas bardzo słonecznie
 Nawet fontanna już działa
 I kwitną bratki
A miasto z Fundacją Ronalda McDonalda bada dzieci profilaktycznie żeby zapobiegać nowotworom
Po pracy umówiłam się z mamą na wspólne zakupy i po drodze mijałyśmy takie nasze jeleniogórskie ruinki
Po zakupach posiliłyśmy się w barze samoobsługowym
Talerze czyste są najlepszym dowodem, że było smaczne.
Po powrocie do domu zastałyśmy takiego małego padniętego po podróży gościa. Powiedział, że na imię mu Shoyo (thia fanatyczka Haikyuu!! musiała mieć Tobio i Shoyo czyli dwóch głównych bohaterów^^). Po szybkim przywitaniu z resztą gromady gość poszedł spać.
 Wszystkie małpki i pingwiny słodko śpią ;)
Piątek znów słoneczny. Góry pięknie widać.
 Flagi już rozwieszone
 A na wystawie sklepu z chińszczyzną porno dla ubogich ;)
Sobota to dzień, w którym do Jeleniej Góry przyjechał PESA DART - polskie nasze "pendolino";)
Wygląda trochę jak agresywny karp ;)
 Ale to całkiem sympatyczny nowoczesny pociąg
 Shoyo się podobał. Nam też.
W niedzielę małpki urządziły sobie ciasteczkową ucztę
 I wyprawę po skarb zakończoną spektakularnym sukcesem
W poniedziałek Dzień Flagi. Nie chciałam uciekać jak ostatnia świnia, więc poszłam jeszcze do pracy. Poza tym obiecałam robić zdjęcia na imprezie. Po imprezie grzecznie się pożegnałam i wróciłam do domu. Szefowa powiedziała, że zauważyła iż źle się w jej biurze czuję. Szkoda tylko, że nie zauważyła z czyjego powodu. Powiedziała też, że chciała mi dać kopa na rozpęd. Kopa to bym przyjęła ale nie potrzebowałam zostać skopana do nieprzytomności i spałowana kijem bejsbolowym. ;)
 Wystawa sklepu zoologicznego ;) Ratatuj na pluszowo ;)
 Laleczka z wytrzeszczem po środkach psychotropowych ;)
 Selfie w oknie ;)
Wtorek - Święto Konstytucji. Świętował SamSam.
Śroniedziałek czyli Środa po długim weekendzie, która jest trochę jak poniedziałek. ;)
Deszczowo ale trzeba było zameldować się w PUPie, że zrywam staż.
 W PUPie panie nie wiedziały nic dokładnie, ale papierki przyjęły. Pewnie będą dzwonić, bo nie zabrały mi karty stawiennictwa, a pani od "zrywania staży" wróci dopiero w poniedziałek...
Tak czy siak Święto Wolności. Nie jestem niewolnikiem. Jupiii!
Kto dotrwał do końca może dodać do swojej kolekcji kolejne trofeum z ziemniaka. ;)
Serdecznie was pozdrawiam i zapraszam na kolejny odcinek już niebawem.
Imagowska

Komentarze

  1. Ooooo te szczury to ulubione zabawki Franciszka i chyba bym ogoliła wystawę :)
    Fajny tygodnik! Bardzo podobają mi się stare budynki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Z doświadczenia wiem, że atmosfera dużo daje, nawet jeśli kiepsko płacą. Niestety ale kiedy praca jest miejscem, które u człowieka budzi niechęć lub lęk, to mija się z celem. Najważniejsze to po prostu być sobą. Życzę więc szczęścia na "Nowej drodze życia":) I czekam na kolejne porcje fotek z życia wziętych :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A propos 'Ratatuja na pluszowo' mam takiego czarnego szczurka pluszowego ^^
    Co do reszty - zgadzam się z Natalią w pełni i również życzę szczęścia ;*
    P.S. Małpki super! Mam taką jedną, jeszcze z lat 90, pamiątka z dzieciństwa ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. :-) Kolejny post, przy którym uśmiechałam się do monitora :-) Lubię poznawać to Twoje miasto - nigdy tam nie byłam, ale po przeczytaniu kilku Twoich wpisów, bardzo chętnie bym się tam kiedyś wybrała :-) Potrafisz świetnie komentować rozmaite wydarzenia - krótko, na temat i z humorem. Bardzo to lubię ;-) fakt, że nie zawsze jest wesoło, fakt, że czasem życie daje nam w kość, ale ważne jest też to, czy potrafimy wychodzić z opresji z podniesioną głową. Odeszłaś od tego, co Cię przygniatało i życzę, aby ta decyzja jak najszybciej przyniosła pozytywne skutki. Trzeba być sobą, bo kiedy wtłaczamy się na siłę w coś, co nam nie odpowiada, może to przynieść tylko same minusy. Trzymaj się ciepło i życzę wszystkiego, co najlepsze. A małpeczki to moje ulubione zabawki. Nie miałam takiej w dzieciństwie, ale pamiętam je u koleżanek i kolegów. Kidy znajdę taką w ciucholandzie z pewnością również przygarnę - są słodkie. Pozdrawiam i czekam na kolejny wpis. :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajna relacja "z życia wzięte" :) Przykro mi z powodu stażu :( Młodzi maja teraz na prawdę ciężko, ale nie martw się będzie dobrze :)
    Powodzenia życzę i pozdrawiam serdecznie :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. mina Pingu zdaje się mówić
    "no co, chyba nie każesz mi
    jeszcze zdejmować nauszników!"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha bo to taki właśnie Pinguini jest :D

      Usuń
  7. Twoje małpie stadko niezmiennie mnie rozczula -
    niebawem i do mnie przyskacze z dalekiej Japonii
    moja ogoniasta istotka - więc póki co - karmię
    oczyska Jej pobratymcami - słodzio ♥ ♥ ♥ ♥ ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oooh pochwal się koniecznie jak już dotrze :)

      Usuń
    2. już dziś widziałam po wstępnym SPA
      u przemiłej wrocławskiej lalkary
      Eli bezblogowej - ale spokojnie sobie
      czekam, bo futrzak już w kraju, tuż, tuż...

      Usuń
  8. zaintrygowała mnie szydełkowa
    Ośmiorniczka Jagoda - Tyżeś
    to Ją powołała do bytu? :DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to dzieło naszej uzdolnionej Agaty z Gałagutkowego Raju :)

      Usuń
    2. uzdolnionej jak najbardziej!

      Usuń
  9. Działo się u Ciebie i to całkiem sporo! Bardzo fajna fotorelacja! Z ogromną przyjemnością obejrzałam wszystkie zdjęcia! Agresywny karp rozbawił mnie do łez! Masz świetne skojarzenia!
    Pozdrawiam i życzę powodzenia!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze :))