Telefon + Lomografia = ?

No właśnie. Co otrzymamy z takiego połączenia? Czy "cyfrowa lomografia" to dalej lomografia? Teoretycznie lomografia opiera się na fotografowaniu na kliszach, więc wykluczałoby to fotografię cyfrową... ale wystarczy spojrzeć na 10 z "10 złotych zasad lomografii", która brzmi "nie przejmuj się zasadami". Toteż moim zdaniem taka "telefoniczna lomografia" to też lomografia. A skoro o tym mowa, to są fajne programy imitujące efekty klisz i aparatów lomo dostępne dla telefonów. Do wyboru do koloru - co komu pasuje. Ja ostatnio bawię się "vignette", który ma nazwy filtrów inspirowane aparatami i kliszami - chwilowo mam fazę na "dianę":

Na ostatnim zdjęciu prezentuje się wam "Loopsy Band", który nabyłam dzisiaj. (Znowu mnie kilka osób "znielubi", bo większość kupuje mini lalaloopsy na lalki dla swoich lalek, a dla mnie to takie same laleczki jak pinyponki i golaski.^^)

Lomografia budzi sprzeczne uczucia wśród ludzi. Jedni uważają ją za świetną zabawę, dla innych to styl życia, a jeszcze inni twierdzą, że to szmira. I każdy z nich ma prawo myśleć co chce. Tak samo jest z fotografowaniem telefonem. Na szczęście nie grozi nam już stos za własne zdanie. ;)
Ja bardzo lubię obie te dziedziny fotografii. A wy?

Przyznać trzeba, że te moje zdjęcia wyglądają trochę jakby robiło je 5 letnie dziecko, które po raz pierwszy dostało aparat do ręki... właściwie to takie dziecko potrafi zrobić nawet lepsze zdjęcia. Ale kto powiedział, że nie wolno mi specjalnie zrobić takich zdjęć (spontanicznie dla zabawy)? "Nie przejmuj się zasadami". No właśnie. xD

Jeśli jednak ktoś chce eksperymentować z lomografią polecam najpierw zapoznać się z zasadami "zwykłej" fotografii, bo żeby łamać zasady trzeba je najpierw poznać. :)

Howgh!

Komentarze

  1. Patrząc miniaturkę myślę: dywan jakiś xD cóż to za czworonóg? ;)
    Loopsy słodkie, a najsłodsza w brązowych (?) kiteczkach :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brązowy jest w środku chłopiec, a po prawej kitki są ciemny fiolet, ale "diana" trochę przekłamała. ;)
      A czworonóg to mój kocur Filemon. ;)

      Usuń
  2. Bardzo fajne zdjęcia ;) ciekawy efekt .

    OdpowiedzUsuń
  3. Podobny efekt uzyskuję, jak robię moją Lumią zdjęcia z fleszem w ciemności :P

    A na pierwszym to kot, dopiero teraz się zorientowałam xD
    Lalaloopsy i u Ciebie? Na trzech pewnie się nie zatrzyma? :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja miałam ich osiem, uzbierałam tyle w miesiąc, było i to trio ;) Uwielbiam je i właśnie dlatego sprzedałam połowę na Allegro - nie chciałam się rozpędzać, a wiem, że bym umiała. Za parę miesięcy obudziłabym się z kilkudziesięcioma. Wolałam dołożyć do Dal :P

    OdpowiedzUsuń
  5. ja tesz mam fajne programy ktore daja rozne fajne efekty
    szkoda, ze ja i moj telefon sie nie lubimy 8)
    hehe.

    OdpowiedzUsuń
  6. "Jeśli jednak ktoś chce eksperymentować z lomografią polecam najpierw zapoznać się z zasadami "zwykłej" fotografii, bo żeby łamać zasady trzeba je najpierw poznać. :)"
    ~~~Jakież to piękne i głęboki *.* Ale serio świetnie to ujęłaś (przede mną duuużo roboty xp)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze :))