Tygodnik Telefoniczny 15

Bardzo dziękuję za odzew pod poprzednim odcinkiem Tygodnika. Zdecydowałam w samym Tygodniku nic nie zmieniać. Jeśli będę chciała napisać o czym innym, to napiszę w odrębnym poście po prostu. :)
Przepraszam za opóźnienie związane z małym przeziębieniem, w wyniku którego miałam nieco zamulony umysł i nie bardzo chciało mi się w takim stanie coś pisać... a teraz cierpię bo muszę sobie wszystko przypominać (tak... zapomniałam o notowaniu zdarzeń na bieżąco...).
No to jadziemy z tym koksem:
Poniedziałek:
Wydarzenia kręciły się głównie wokół - "Yay! Zobaczę brata po ponad roku!" (mieszka 600km od nas, więc normalne, że nie widujemy się co tydzień^^). A oprócz tego zwykłe zakupy z tatą. Nooo była jeszcze wizyta w sklepie z narzędziami i innymi takimi w poszukiwaniu lakieru do drewna. Lakieru nie było, ale były "Ładne Kwiatki." ;)
Kwiatki
Były
Naprawdę
Ładne ;)
Nieopodal sklepu jest taki fajnie porośnięty domek... szkoda, że zaniedbany.
 Oraz opuszczona fabryka... nie pamiętam czego...
Nie ma to jak w tak miłym krajobrazie zasiąść na murku i wszamać ciacho z Lidla (lub z Biedronki). ;)
Wtorek:
Pocztówka z Las Vegas!!! Od właścicielki małpki, która była tam na wakacjach. :) Podobno nie wygrała tam fortuny niestety. ;)
Rachatłukum. Lokum. Itepe. Generalnie galaretka z cukru w cukrze pudrze. Z ledwo wyczuwalnym posmakiem czegoś innego (zależnie od "smaku" danej galaretki). Zasłodziły mnie takie dwa malusie testowe gryźnięcia jak widzicie na zdjęciu. Mnie zasłodziły. Słodyczoholika. Ja dwie łyżeczki cukru dosypuję do herbaty. A to cholerstwo mnie pokonało. Na szczęście mamie jakoś to pasuje, więc nie trzeba było wyrzucać opakowania za okno. ;)
Środa:
Kolejny wschód słońca.
No magia po prostu!
Cóż Freud by rzekł na te łóżkowe poranne pluszaków pozycje? ;) Zwłaszcza na 69 w wykonaniu Codeinki (Tak. Nazwałam pluszową owieczkę Codeina. Głowa mnie wtedy bolała. Mocno. xD) i Puchatka. xD Mama rzekła "Codeinka jest dla Puchatka jak słoiczek miodku" = Tekst Tygodnia :D Dzięki Mamo!
Ta chusteczka sama jej tak na głowę spadła. Słowo daję. :D
"No bardzo kurna śmieszne. Diagnozuję u Pani Poważne Problemy Psychiczne." - rzekła Profesor Psychiatrii Tosia
Czwartek:
Ja zupełnie nie pojmuję jak można tak zaparkować mając niemal pusty parking i jeszcze zostawić. W tym momencie pozostaje mi jedynie przytoczyć słowa mojego ulubionego wujka: "Nie wstyd poprawić - wstyd tak zostawić." (Pozdrawiam Wujku jeśli to czytasz! )
Piątek:
W kiosku przy przystanku od niedawna można kupić "hendmejdy." :) O ile się nie mylę są to dzieła właścicielki kiosku. Fajna sprawa.
Widok na Karkonosze spod Leloja Meloja (gdzieś trzeba było nabyć ten lakier nie?^^ - przy czym informuję, że nie jestem związana z tą marką i wcale nie jest tam tanio, ale jest blisko, a nam się nie chciało gdzieś dalej jechać^^). ;)
Sobota:
Jedna z niewielu chwil, kiedy Malutka nie uciekła na widok telefonu/aparatu czy innego "narzędzia potencjalnych tortur i weź już się ode mnie odczep człowieku wredny ty bo ja chciałam sobie spokojnie wygrzać futerko w słońcu."
"Projekt Lady" edycja Pluszowa ;) A swoją drogą macie jakieś zdanie na temat tego programu? Ja powiem szczerze, że oglądałam pierwsze dwa odcinki licząc na jakieś rady odnośnie savoir vivre, etykiety itepe. a wydaje się, że realizatorzy postawili raczej na "ponabijajmy się z tych niewychowanych kretynek"... szkoda.
Niedziela:
Wraz z mamą i bratem (oraz Misiami Patysiami) wybrałam się nad Kolorowe Jeziorka. Pominę jeziorko "Żółte". Wyglądała jak bura i śmierdząca siarką kałuża. Do "Zielonego" nie doszliśmy, bo byliśmy zbyt zmęczeni, ale według turystów wyschło i wcale go nie widać.
Oprócz jeziorek są też takie fajne skałki.
To pomarańczowe jest ponoć "Purpurowe". ;)
Ja tam żadnej Purpury nie widzę. A ty Gienek? - rzekła sceptyczna Tosia
Kolejne było jeziorko "Błękitne".
Chociaż wyglądało raczej na zielone ;)
Tak czy siak było najpiękniejsze.
A potem poszliśmy jeszcze zobaczyć netoperki. Ale chyba pochowały się głęboko w jaskiniach, bo ludzi było multum. Dlatego możecie podziwiać moje zdolności łapania kadrów, które sprawiają, że miejsce wygląda na bezludne. Ha.
Ja się wcale nie chwalę... ja po prostu... niestety... mam talent. :D
A tak naprawdę, to specjalnie robię takie zdjęcia, bo ludzie zazwyczaj mnie wkurzają.=^.^=
Jedna z jaskiń miała nawet kraty, żeby ludzie nie przeszkadzali netoperkom. Popieram.
Kto wie... może to było owo jeziorko "Zielone"? ;)
W każdym razie Kolorowe Jeziorka to fajna i bezpłatna (poza parkingami, pamiątkami itp.) atrakcja turystyczna, chociaż trzeba się trochę nachodzić, a w upale i tłoku nie było to najprzyjemniejsze.
Po więcej info zapraszam do Wikipedii, bo ja się tam nie znam na tych wszystkich związkach chemicznych, które sprawiły, że woda w jeziorkach ma takie kolorki. -> https://pl.wikipedia.org/wiki/Kolorowe_jeziorka
---
No. Będzie tego.
Order z Kartofla dla każdego, kto przeczytał i nie padł z nudów. ;)
Do zobaczenia w kolejnym odcinku!
Bajo!

Komentarze

  1. Przeczytane! Niepadnięte! Poczytam z ciekawością o jeziorkach! I mam temat na mini wyzwanie :) Wyprawę Czarownic odpuszczę, bo sama nie wydolę :) Wena mi wzięła i zdechła- ale skoro światem wirtualnym wstrząsają pokemony to może pokemon go jeno w realu :) Zobaczymy ile osób chomikuje pluszowe/plastikowe pokemony ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. taaa, zasładzanie może się znudzić -
    teraz postawiłam na suszone owoce
    a jak już bardzo chcę zaszaleć - kandyz! ;P

    Codeinka Codeinką - ale mnie zaintrygował a
    może nawet zauroczył niebieski długouchy -
    czy mógłby się ogarnąć, dobudzić i w następnym
    tygodniu pokazać w całej swej pluszowatości,
    miękkości i niebieskości?

    (teraz będzie mi się telepało motto "mieliśmy
    zwiedzić jezioro, ale nie zdążyliśmy - wyschło" :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dotrwałam do końca i żałuję, że nie ma więcej! Było fajnie, ciekawie i śmiesznie! Tylko tak dalej :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Też słodzę herbatę dwoma łyżeczkami cukru , uparcie i niezmiennie :). Muszę uzupełniać słodycz osobistą :).Zaintrygowało mnie bogate erotyczne życie Twoich pluszaków :):)

    OdpowiedzUsuń
  5. Misia różowa - przesłodka i jakie ma spojrzenie zaczepne. :-) rachatłukum/ lokum - znam, lubię, jadłam kilka dni temu :P Domek porośnięty roślinami... Zawsze takie widoki mnie rozbrajają... Potęga natury jest niesamowita - życie pcha się drzwiami i oknami... Kolejny świetny tygodnik. :-) Cieszę się, że nic nie będziesz zmieniać. Pozdrawiam cieplutko. Uściski.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze :))