Tygodnik Telefoniczny 2

Zdjęcia miały być inne - a przynajmniej część z nich, ale niestety przy próbie zgrania ich na komputer popełniłam jakiś błąd wspólnie z windowsem 10 i skasowałam wiele, wiele i nie da się odzyskać bo popełniłam jakiś inny błąd i musiałam sformatować kartę w telefonie... :/
Tak czy siak przybywam z nową porcją zdjęć wykonanych telefonem i nową porcją informacji o tym co w minionym tygodniu się u mnie wydarzyło. ;)
-
Poniedziałek zaczął się atakiem migreny. Takiej prawdziwej z wymiotowaniem i innymi atrakcjami. Toteż zamiast do pracy udałam się do lekarza. Wizytę miałam na 11.20 a weszłam koło 13. Pani doktor lubi sztucznie tworzyć opóźnienia nie wiadomo jak ani po co... w każdym razie dała mi środek przeciwwymiotny i silniejsze leki przeciwbólowe. Chwała lekom przeciwbólowym. Dostałam też trzy dni zwolnienia żebym mogła dojść do siebie. Chwała jej za to.
A na poniższym zdjęciu możecie zobaczyć: 1. Clawdeen Wolf - Lodzię Klodzię (jeszcze nie ma normalnego imienia^^), którą moja kochana mama mi kupiła na "pocieszkę" i nadchodzące urodziny. 2. Ślad po kolejnym słupie ogłoszeniowym, który zniknął. 3. Remontowany "zameczek", który ponoć ma być nową siedzibą osiedlowego domu kultury (kiedyś była w nim fajna biblioteka). Oryginałów nie mam - wyjaśniłam powyżej co z nimi przypadkiem zrobiłam. Argh. Zwłaszcza foty pałacyku mi szkoda...
We wtorek sobie cierpiałam dalej, choć mniej bo na lekach (efferalgan z kodeiną).
Zrobiłam też foto nawiązujące do panujących ostatnio nastrojów wśród kobiet. Musimy walczyć o swoje. Jeśli nie teraz, to kiedy? Jeśli nie my, to kto? Nie jesteśmy przedmiotami do ciężkiej cholery. Nie będzie nam tu banda facetów, którzy przysięgali żyć w celibacie, decydować o tym co mamy zrobić z własnym ciałem i sumieniem! Ja nie mówię, że mamy latać na skrobanki jak do SPA a tabletki "dzień po" wpieprzać jak TikTaki, ale jeśli ktoś naprawdę potrzebuje dla zdrowia własnego choćby tylko psychicznego dokonać aborcji, to powinien mieć do tego prawo. Do sterylizacji całkowitej też. Prawo wyboru to jest demokracja. Odbieranie prawa do decydowania to totalitaryzm.
W środę wyjęłam Lodzię Klodzię z pudełka i dałam jej pod opiekę psa - Yorka (kupny z gazetki za 9,99 w kiosku). Chyba się zaprzyjaźnili.
Nabyłam też drogą kupna grzebień w stylu polecanym przez Honoratę do dbania o lalkowe fryzury (w szczególności te sklejone przez Mattell by lepiej wyglądały w pudełkach). Test niebawem.
W czwartek wróciłam do roboty.
Ale nie było wcale źle, zwłaszcza, że dostałam od szefowej nowe ciekawe zadanie. Potem powędrowałam przez nasz urokliwy plac ratuszowy na przystanek autobusowy.
W piątek przyszłam za wcześnie i pocałowałam klamkę ;)
Ale wynagrodziła mi to ulica gdy wracałam do domu ;)
W sobotę wreszcie dopadłam moją upragnioną "Grubą Barbie", a żeby nie była samotna dostała koleżankę Azjatkę z poprzedniej serii. Oto Heather (Okrąglinka) i Aila (Neko - Azjatka - miała być Mią ale jako Aila chyba czuje się lepiej).
I tak dotrwaliście ze mną do niedzieli kiedy to pada i nie ma za wiele do roboty. Zaraz książkę sobie poczytam. Aktualnie na tapecie "Żyj i pozwól umrzeć" Iana Fleminga o przystojnym agencie 007. ;)
Kto dotrwał do końca może w nagrodę poczęstować się urodzinowym torcikiem - jutro będę starsza o kolejny rok. ;)
Smacznego! ;)

Komentarze

  1. 100 Lat, 100 Lat!
    Niech żyje nam Imago! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Urodziny dopiero jutro ale dzięki wam serdecznie 😘😘😘😘

    OdpowiedzUsuń
  3. panienki PLUS i mnie się chceee -
    dlaczego nie mogę na Nią trafić?!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja dotrwałam jak i poprzednio więc częstuje się pysznym torcikiem i życzę wszystkiego najlepszego urodzinowego :))
    Pozdrawiam, grubaska i mnie się podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Życzę wszystkiego najlepszego w dniu urodzin :) Widzę, że działo się sporo przez ten tydzień, a biorąc pod uwagę informacje początkowo-tygodniowe, życzę także zdrowia. Na pannę okrąglutką również poluję - na razie z marnym skutkiem. W moim mieście na razie nie są dostępne, a wysyłkowo nie chcę kupować. Mam nadzieję, że niedługo sklepowe półki w moim rejonie będą pełne tych lalek i będę mogła dokładnie każdą obejrzeć, co ułatwi podjęcie wyboru i kupna. Widok z okna cudny, mimo deszczowej aury. Ja niestety za oknem mam tylko potężne blokowisko i dostaję klaustrofobii... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajne te nowe "Baśki" :D
    A pałacyku poproszę więcej zdjęć, bom ciekawa :D
    Kartka w drodze, ale i tu nie zawadzi... 1oo Lat Kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Tort wygląda bardzo smakowicie i na pewno taki będzie! Dużo zdrówka, spełnienia marzeń i szczęścia! :)))

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze :))