Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Matilda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Matilda. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 kwietnia 2016

Tygodnik Telefoniczny

Tak się złożyło, że sporo zdjęć robię aparatem w telefonie. To taki mój prywatny "obrazkowy notatnik". Zatrzymuję chwile, które mnie zaciekawią lub są w jakiś inny sposób ważne. A ponieważ blog mój nie stoi w miejscu tylko cały czas się zmienia jak kameleon, to może takie Tygodniki Telefoniczne poświęcone "obrazkowym notatkom" będą się pojawiały częściej niż ten jeden raz.
Tyle tytułem wstępu.
Wiosnę mamy już w rozkwicie.
 Ciekawość zaprowadziła moje oczy do wnętrza butelki napoju.
A w Prima Aprilis największego psikusa sprawiła nam pogoda.
W sobotę kot łapał promienie słoneczne.
A ja wydziergałam na obręczy czapkę (loomknitting) dla dyniogłówek.
Najważniejsza była jednak niedziela. Kiedy przeczytałam informację o spotkaniu w Muzeum Karkonoskim, na którym miał się pojawić mój były wykładowca pan Krzysztof Jurecki, postanowiłam, że nie przegapię okazji do posłuchania co ma do powiedzenia tym razem. Pan Krzysztof bowiem jest znanym historykiem sztuki i fotografii oraz krytykiem. Prowadzi swojego bloga, którego wam polecam ---> http://jureckifoto.blogspot.com/
Na spotkaniu był oczywiście obecny także autor wystawy "Czas Kamienia" pan Tadeusz Prociak. Wystawa ta została uznana przez pana Krzysztofa za bodaj najważniejszą wystawę w polskiej fotografii w tym roku. I patrząc przez pryzmat obecnej fotografii (ostrej, idealnie kadrowanej, ale bez jakiegoś większego znaczenia i przekazu) trudno się z tym nie zgodzić. Jeśli będziecie w pobliżu, to zajrzyjcie bo wystawa powisi do 17 kwietnia.
Odważyłam się na koniec zrobić kilka zdjęć lalce (kiedy nikt nie patrzył^^), ale jako, że miałam dziś gorszy dzień (słabszy wzrok, ból głowy i drżenie rąk) to większość wyszła nieostro... na pamiątkę jedynie je wstawię.
Czekanie na autobus nie musi być nudne. Ale może. ;)
Krokusy już przepięknie rozkwitły.
I to by było na tyle.
Medal z kartofla dla tych, którzy dotrwali do końca. ;)
Imago

niedziela, 3 stycznia 2016

Czerwona Sofa

Nie myślcie sobie, że ja o was i lalkach całkiem zapomniałam. Co to to nie, nie.
Jakoś tak. Po prostu.
Przestałam pisać nie dlatego, że nie chciałam, ale jakoś nie potrafiłam się zebrać.
Dlatego w ramach postanowień noworocznych zamierzam więcej tutaj pisać.
Może raz na tydzień-dwa. Niekoniecznie tylko lalkowo.
W ramach rozruchu zaprezentuje się wam Matilda na nowo zakupionej Sofie. Czerwonej. Niemal tak czerwonej jak moja kanapa. Biedronka myśli, że to dla zwierząt, ale my wszyscy wiemy lepiej prawda? ;)
Sofka jest rozkładana, więc może być wygodnym łóżkiem.
I ciuchy też kupiłam. W Rossmannie. Luźnawe nieco, ale fajne. Ta "pieczarka" na głowie to hendmejd Gałagutkowy. Piżamka to właśnie z Rossmanna.
Flo i Fro też dostały po bluzie. Markowe ciuchy. Łod Endo. Fiu Fiu.
Ostatnio namnożyło mi się pluszowych stworów o brokatowych oczach. Hehe.
Poprawiają mi humor - cóż zrobić. ;) Spodziewajcie się więc, że na blogu też znajdzie się dla nich miejsce. W końcu pierwszymi bohaterami tego bloga też były pluszaki (jeszcze zanim go ktoś czytał^^).
No to tyle na razie by było. Do następnego!
I.

czwartek, 24 grudnia 2015

Wesołych Świąt!

Niezależnie od okazji i wyznania życzę wam wszystkiego co najlepsze!
Dużo zdrowia i wyśnionych prezentów... i żeby Mikołaj czasem czegoś nie zapomniał ;)
I aby świat był spokojny i piękny :)
A do życzeń dokłada się cała brygada (na zdjęciu tylko odświętna delegacja^^)
WESOŁYCH ŚWIĄT!!!

Post Scriptum:
A żebyście zboczuchy od Wiedźmikołaja/Befany/Gwiazdora/Mikołaja rózgę dostali!
;)
Rózga tylko dla zboczuchów! Reszcie życzę tego co sobie wymarzyli :)

niedziela, 1 czerwca 2014

Dzień Dziecka

Cześć Dzieciaki! Te mniejsze i te większe, a także te całkiem duże. ;)
Wszystkiego Najlepszego z okazji waszego święta!

Mam dla was kilka niepokazywanych tutaj zdjęć, ale najpierw...
Zapraszam do nowego domu małej Berry -->
Bardzo się cieszę, że Berry trafiła właśnie do Agaty :) będzie miała tam jak w Raju ;) Gałagutkowym Raju :D

Biorę też udział w Rozdawajce na Facebooku -->

A teraz zdjęcia:
Zabrałam niedawno Matildę w plener:
Siedziała i myślała, co by tu sfotografować
Fotografowała kwiatki
Muchy na kwiatkach ;) 
Bliżej nieokreślone widoki ;) 
Samoloty ;) 
I chyba mnie ;) 
Wszyscy w moim domu fotografują. Ja cię kręcę! ;)
***
A na koniec dowcip:
Dlaczego na Marsie nie ma życia?
Bo Paskudy już tam były! ;)

Pozdro 600 ;)
I.

niedziela, 27 kwietnia 2014

Meet we Wrocławiu, 26.04.2014

Ruszyłam tyłek na spotkanie. W sumie nie wiem kogo tam spotkałam, więc możecie posiłkować się listą u innych blogerek, np. Rie/Nellie (http://my-little-dollhouse.blogspot.com/2014/04/meet.html) czy Moro (http://hellomoro.blogspot.com/2014/04/wrocawski-meet-2604.html). A czemu nie wiem? Bo wyniknęło małe nieporozumienie i nikt ze mną poza Nellie i Rudą nie gadał. To nieporozumienie to też po części moja wina, więc więcej o tym nie będziemy rozmawiać. Zakopujemy ten topór głęboko, żeby się nikt nie skaleczył. :)
Zrobiłam przynajmniej kilka zdjęć i chociaż nie jestem nimi zachwycona, to je wam pokażę, bo dawno tu dyniogłowych lalek nie było:
Taaaa pojechać na meet żeby robić zdjęcia swojej lalce. To właśnie ja. ;)
Ale Mati wygrywa w tej stylizacji z Gałagutkowego Raju. Agata ♥
Inne panny też jednak obfotografowałam, choć ze zbyt wielką nieśmiałością, więc pozy są jakie są... nie umiem ustawiać lalek :(
(Nie piszę, która czyja i jak miały na imię, bo nie wiem^^)
 Puki, moja fochowa/dalowa miłość. Jeszcze kiedyś kupię sobie dużą wersję (bo małą mam^^)
 Ta panna miała na coś focha, ale nie wiem na co. Może na to, że kazali jej w sukience siedzieć? W sumie ładna sukienka, ale nie wszystkie dale lubią sukienki^^.
 "Och weź przestań fałszywy pochlebco" zdaje się mówić jej poza ;) ale wiga to miała zacnego :)
 To chyba czipy dzieła Makarreny? Są mega. Wiem kto zostanie moim dostawcą, gdy będę chciała coś zmieniać. ;)
 Jej buciki mnie urzekły choć co chwila spadały jej ze stóp. ;)
 Ta panna fochata podobno miała wiga/perukę od lalki porcelanowej. ;)
Niby kopciuszek, ale coś mi się zdaje, że z niej niezły zawadiaka jest. ;) 
 Się panience spać zachciało. ;)
I tyle.
Doszłam do wniosku, że się starzeję, bo bardziej od meetu podobał mi się "afterek" w małym wesołym gronie Rie i Rudej, czyli herbata w Starbucksie oraz Muffinka plus koktajl w Muffiniarni.
Koniec bajki i bomba, a co złego to nie ja. ;)