Pewne chwile po prostu przychodzą bez ostrzeżenia i nie ma jak się na nie przygotować. 7 miesięcy temu w wieczną podróż przez gwiezdne wrota udał się mój tata. Człowiek, którego czasem było tu widać plecami na wózku, lub jego ręce trzymające lalki i pluszaki za łapki. Ten, który nie negował mojej potrzeby fotografowania lalek i innych rzeczy. Ten, który rozumiał mój rąbnięty humor. Ten, który sprawiał, że mój świat był stabilny i bezpieczny. Brakuje mi go bardzo.
Nie umiem jeszcze powiedzieć "żegnaj" - wolę "do zobaczenia kiedyś" Tato...
PS Nawet nie wiem czy jeszcze umiem robić sarkastyczny teletygodnik ale spróbuję jeśli chcecie.
Chcemy! Myślę że nie dość że umiesz, to i dasz radę! A Tato zawsze będzie Ci towarzyszył!
OdpowiedzUsuń