piątek, 17 kwietnia 2020

niecodziennik #5

Surrealistyczny opis dni spędzanych w dobrowolnej izolacji (właściwie to już przymusowej) z powodu epidemii (a w sumie to już pandemii). Ciąg dalszy.

W sobotę miałam urodziny. Dlatego wszystkie zdjęcia w tym tygodniu są w ramce urodzinowej. 
Sobota
Ograniczenia miały obowiązywać do moich urodzin włącznie. Ale w czwartek ograniczenia wydłużono do ch* wie kiedy... A do tego obowiązkowo poza domem mam nosić namordnik (czyli maskę, chustkę lub szalik). Tylko, że ledwo miesiąc temu minister zdrowia śmiał się z ludzi noszących maseczki, a teraz każe je nosić. Chyba biznes ktoś chce na tym zrobić. 
Z braku innych możliwości zrobiłam imprezę urodzinową online... 
Normalnie fascynujące #koronaparty
Ale zacznijmy od początku czyli od śniadania
Herbata z cytryną 
A potem były życzenia od domowników
Następnie ubrałam się stosownie do okazji
Odpaliłam konsolę DJ...
(tak naprawdę to kuchenka indukcyjna 🤣)
Była muzyka i przyszedł czas na tort... 🎂Torcik. Były nawet tak jakby świeczki. 😎
Proszę. Ukroiłam wam kawałek. 
Domownicy też dostali. 
No wiadomo, że tak naprawdę czytałam książkę, grałam w symulator i pisałam komentarze jaka to niby fajna u mnie impreza... 🤣 Jedynie oglądałam jeszcze teledyski na jutubku i wilgotniały mi oczy ze wzruszu sentymentalnego. 
Swoją drogą w symulatorze bawi mnie apteka a właściwie sposób podawania leków. 😂😂😂
A z kolei leczenie uzależnionych od gier komputerowych wygląda jak czary-mary. 🤣🤣🤣
I tak minęły mi pierwsze tak beznadziejnie samotne urodziny. 
Niedziela
Co tam Wielkanoc. Ja świętuję Równonoc i Jare Święto! Ale każdemu życzę zdrowia i wolnego kraju. 
Moje jajo to partyzant. Miał dość siedzenia w domu, więc sobie wyszedł na zielone. 🏡🥚😎
Jego dom z tyłu talerzyka. 🤣🐣
Doklikałam się do 9tego. Okazało się, że jest później więcej stanowisk. Trzeba je odblokować. Zawiodłam się. 9 miało dla mnie sens bo chciałam przestać grać. 🤣
Przypuszczam, że nawet żurek ma swoje uzasadnienie w tradycji słowiańskiego święta wiosny... Jajko to symbol nowego życia i płodności dla urodzaju ziemi i plonów. A żur? Zakwas robi się z mąki, która pochodzi z ziaren. Ziarno to plony. Urodzaj. Kiełbasy nie potrafię uzasadnić. Pewnie też ma jakieś znaczenie. Chociaż w wielu domach zapewne jej nie było. A może po prostu mieli w dupie symbolikę i jedli co mieli... 😎
A potem skończyłam książkę 12. Fajna była. Nie spodobało mi się tylko parę spraw. Ale byłby to spoiler. Żałuję, że nie mam reszty serii. Bo ciekawa jestem dalszych losów bohaterów. 
Poniedziałek
Książka numer 13 nomen omen 13ego dnia miesiąca. Zamknęłam się w pokoju i przeczytałam całą w jeden dzień. Taka była wciągająca. I dobra. Pragnę więcej ale nie mam innych książek tej autorki z serii o Lacey Flint. Gdyby świat był normalny, to poszłabym jutro do biblioteki. 
Wtorek
Znów spadł śnieg. Świat stanął na głowie. Z braku laku lecę z kolejną książką. Książki to moja ucieczka od rzeczywistości. Jedyna dopóki nie zainstalują stałego internetu. Według umowy mają czas do jutra, bo wtedy mija 21 dni jakie sobie dali na przeniesienie netu z domu. Ale jakoś nie wierzę, że to zrobią. 
A oprócz tego próbuję napisać dwie porąbane pioseneczki, bo kiedy zamawiałam nawilżacz do ukulele, to zobaczyłam coś innego (a właściwie to dwa cosie inne), co wywołało skojarzenia, a to długa kwarantanna już jest i rozumiecie... Może kiedyś ujrzą światło dzienne ale lepiej nie. 😂
No i chwała Haribo, że są jeszcze żelki. Bez żelków to chyba bym zupełnie oszalała. 
Niektórzy ludzie tak bardzo są gotowi uwierzyć w spisek kasty rządzącej i udział 5G w pandemii, że pewnie bym ich dała radę przekonać, że mój nawilżacz powietrza z Biedry to w istocie chiński rozpylacz wirusa. 😎🤣
Środa
Ekhm. Właściwie to "Płytkie Nacięcie " powinnam była przeczytać przed "Zimnym Strachem"... Bo to część cyklu o koroner Sarah Linton poprzedzająca ów "Zimny Strach", który przeczytałam wczoraj. Ale kto by się tam przejmował kolejnością. 🤣
No i szlag by to jasny trafił. Nie przenieśli internetu, choć termin upłynął dzisiaj. Zero kontaktu w sprawie nowego terminu. 
A ja wykorzystałam limit danych... W 5 dni. Jakim cudem? 
Buuuuuuuuuu 😭😭😭  Mój jedyny kontakt ze światem...
Czwartek 
Mówiłam. Wierzą w to, że wytwór człowieka powoduje wytwór natury czyli wirus... 
Nie żeby coś, ale jedyną skuteczną ochroną byłby kombinezon służący do pracy z wirusami takimi jak Ebola i Marburg. 😎
Jedyne wolne tak naprawdę są kwiaty i zwierzęta, w szczególności ptaki. Zazdroszczę im. 
Strasznie się zdenerwowałam pod Rossmannem. Akurat były godziny "dla seniorów", więc czekałam na mamę. Pani nieco zdenerwowana koniecznie chciała wejść po pieluchy dla dziecka. Owszem była chyba podpita i nie powinna była się wpychać i popychać ochroniary. Tylko, że ochroniara nie powinna jej była grozić, że ją zabije. Zamiast spokojnie wytłumaczyć i może na przykład zaproponować pomoc to wolała pyskówkami doprowadzić do eskalacji konfliktu, rzucić kobietę na podłogę i wezwać policję. Dla mnie to było nadużycie. Ale niestety wiem też, że jedyną ukaraną będzie tamta babka. A poszło tylko o pieluszki... Jak to usłyszała jedna przechodząca pani, to aż się przeżegnała. 
Głowa z nerwów tak mnie rozbolała, że wybrałam się na wirtualną wycieczkę do stolicy Łotwy... 
Piątek
A w ramach zapewniania sobie rozrywki nakleiłam znaczki z netto... 
Dodają do nich jakąś plastelinę, która na nic mi się nie przyda... 
A potem było wyjście po zakupy. 
Niesamowite jak puste jest centrum miasta w piątek pod wieczór... Nawet zakupy można zrobić bez kolejek, tylko jednorazowych rękawic już brakuje. 
Internetu oczywiście nie przenieśli. Dalej zero kontaktu z ich strony. Zadzwoniliśmy, to Pan mógł jedynie wysłać pismo ponaglające do naszego oddziału... 
Uczelnia upomniała się o kasę na czesne. 
Na pytanie jak mam zrobić praktyki usłyszałam, że trzeba było pomyśleć wcześniej. Wcześniej nie była jasna sytuacja prawna uczelni, a później zaczęła się epidemia... Ciekawe jak mam skończyć te studia. Muszę szybko coś wymyślić na zdjęcia do pracy mgr...
Pogoda jest naprawdę piękna, ale wędrówki z zakupami pod górkę i w maseczce na twarzy są nieco męczące... Maseczka dodatkowo utrudnia, bo ciężej się oddycha kiedy pod maską masz swoje własne wydychane ciepłe powietrze... 
Oczywiście rozumiem po co to. Ale po prostu zauważam, że się męczę. Nie bijcie. 
Na wieczór już czeka kolejna (16) lektura...
A tym czasem dotarliśmy do końca tego tygodnika. 
Nagroda
Tym razem koszyk wdzięczności dla was. Za to, że ze mną jesteście. Nawet kiedy piszę głupotki. 😂
Ten blog chyba powinien się nazywać "depresyjnik" bo już mi kwarantanna odbija i trudno coś zabawnego wymyślić. 
Bywajcie zdrowi! 
Howgh. 🖖

5 komentarzy:

  1. Oj tam zaraz depresyjnik! Impreza była czadowa!

    OdpowiedzUsuń
  2. Z opóźnieniem składam życzenia urodzinowe! Oczywiście dłużej zawiesiłam wzrok na małpko - pluszakowych lokatorach. Miś w maseczce mnie rozczulił jeszcze mocniej niż zwykle. Teorie spiskowe krążą i wokół mnie, trochę mnie przytłaczając - niektórzy na siłę próbują wciskać swoje przekonania. ech... Żadnej z książek tu prezentowanych nie czytałam, ale mnie zaciekawiły okładki... :-) A to już coś! Pozdrawiam! Zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  3. :):) Jak się koronaświrus skończy - depresyjnik przerobisz na czadownik - nie ma problemu :):)
    Wszystkim nam zaczyna lekko obluzowywać się podsufitka.....

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :))