niedziela, 8 maja 2016

Tygodnik Telefoniczny 6

Skrócony ze względu na numer 5. Toteż orderu z ziemniaka nie będzie. I tak macie ich już tyle, że spokojnie wam starczy na frytki. xD
---
Czwartek
Na miły początek kolejka w przychodni, żeby potwierdzić wizytę u specjalisty... chciałam zadzwonić, ale "czas oczekiwania przekracza 20 minut". Ładne kwiatki. ;)
No naprawdę ładne.
A te już nie takie ładne. Ktoś odrzucił oświadczyny czy cu?
Remontowany budyneczek.
Wizyta w Urzędzie (szybka piłka - od kiedy otworzyli to centrum, większość rzeczy da się załatwić łatwo, szybko i przyjemnie).
Budynek Urzędu Miasta. Ciekawostka: Okna na górze zamykają się automatycznie w razie pożaru, więżąc skutecznie sympatyczne panie urzędniczki...
Objaśnienie dla ludzi, którzy go potrzebują: kot na wolności, a w oknie na różowym tle dwa psy się nieco wkurzają (bo mu zazdroszczą pewnie). ;)
Paris, Paris... ;)
Można by pomyśleć, że ktoś z tego sklepu czyta mojego bloga. Lalka już ubrana. ;)
Przygotowanie Targów Tourtec.
Piątek
Fen fofly fyfkim. ;)
Miałabym nie zrobić zdjęcia słupa?
Mieszkam tu od urodzenia, a nie wiedziałam, że mamy Błonia. Mój tatko podobnie. Musi siakaś nowość. :D
 Maj.
Sobota
Temu budynkowi przydałby się remont. Szkoda, że tak niszczeje...
Czasem warto wejść w jakieś podwórko - to akurat jest jedną z naszych dróg "na skróty". ;)
Pan Doniczka szczerzy michę. ;)
Ja i słup. Wiadomo. ;)
I jeszcze jeden. ;)
Marry zgubiła owieczkę, a panowie pomagali szukać. ;)
Odlotowy Jeżów Sudecki ;)
Międzynarodowe Targi Turystyczne Tourtec.
Kargul... podejdź no do płota. :D
Kiedy widzę takie cuda, to zawsze żałuję, że nie mam odwagi brać lalek w miasto. ;)
A na tym stoisku rozdawali miniaturowe koła ratunkowe... oczywiście kiedy się o tym dowiedziałam już żadnych nie mieli... pechowo :/ musiałam się zadowolić piaskiem z nad morza i długopisem. ;)
Zara, zara... ja tam widzę Dużego Bena?
Londyn w pigułce. ;)
Kowary polecają się na wycieczkę z lalką. ;)
 Pół balonu bez balonu. ;)
Niedziela
Giełda. Targowisko różności. Kiedyś była o wiele mniejsza. Na zdjęciu jest tylko mały wycinek. Nie zdołalim z tatkiem przejść wszystkiego. Nogi siadły. A poza tym migrena mnie dopadła. Tym razem nie ze stresu. Powoli sobie odżywam i resetuję złe emocje. Jest coraz lepiej.
Ciekawostka: Poszłam do apteki po Solpadeine, a pani farmaceutka spytała czy mam ponad 18 lat. Hehe dobrze wiedziała, że tak ale i tak wywołało to uśmiech na mojej umęczonej bólem łba twarzy. :D
---
No nie patrzcie tak na mnie... No dobra, już dobra... zróbcie sobie ten order do kolekcji. ;)

Howgh!
I.

"Ymadżyn Ol de Pipooool" J.L. ;)

środa, 4 maja 2016

Tygodnik Telefoniczny 5

Na stację "Blogowo Wielkie" wjechał z opóźnieniem 5ty (rozszerzony o długi weekend i "śroniedziałek") odcinek Tygodnika Telefonicznego. Przepraszamy za opóźnienie i życzymy miłej lektury. ;)
---
Publikacja się opóźniła, bo w końcu szlag mnie trafił i zrezygnowałam ze stażu. Za dużo mi już było tych nerwówek i migren. Depresja mi się pogorszyła - zamiast polepszyć dzięki pracy jak sugerował Doktor Tafel (nazywany tak od czasu kiedy jedną "tafelkę" leków - taką srebrną tabliczkę z tabletkami - nazwał "jednym taflem"). W sumie pewnie by mi się polepszyło, gdyby atmosfera była lepsza, organizacja istniała - zamiast ustępować chaosowi (jak w biurze może nie być kompletnej bazy adresów z której się korzysta często to ja nie rozumiem) itp. No nic. Od 2ego maja znowu jestem sobie żeglarzem, sterem i okrętem. Czeka mnie ostra harówka by zarobić na ZUS, ale to dobra decyzja. Tego jestem pewna.
A teraz do zdjęć:
Poniedziałek  25 kwietnia przywitał nas śniegiem. Serio. Nawet Pingwin zameldował mi się zziębnięty w domu i zażądał herbaty z cytryną i cukrem.
Szybko śnieg jednak stopniał i przed 9tą już go nie było. A ja mam dla was kolejny ciekawy budynek pamiętający czasy kiedy Jelenia Góra była pod władaniem Niemiec.
W pracy jak zwykle nerwówka, która skończyła się migreną, więc część drogi musiałam przejść na piechotę by nie pojechać autobusem do "rygi" zamiast do domu. ;)
Ale nie ma tego złego, bo zakwitły tulipany ;)
I mogłam zrobić więcej zdjęć Pałacyku wraz z przyległościami:
Ciekawe to moje miasto i bardzo różnorodne. Nowoczesne budynki przeplatają się ze starymi.
Wtorek = deszcz
No to tulilim sobie małpkę
A potem małpka zasnęła tuląc królisia ;)
W środę było już ładniej
To niby ma być "jeleń ze snu" ale my go nazywamy "Blaszoń" ;)
Wieża widokowa
 Arkady
W pracy towarzyszyli mi moi mali pomocnicy ;)
A wśród stałych rezydentów są też takie stwory
Po pracy napchalim bebechy sałatką z pizzerii ;)
Czwartek powitał nas bardzo słonecznie
 Nawet fontanna już działa
 I kwitną bratki
A miasto z Fundacją Ronalda McDonalda bada dzieci profilaktycznie żeby zapobiegać nowotworom
Po pracy umówiłam się z mamą na wspólne zakupy i po drodze mijałyśmy takie nasze jeleniogórskie ruinki
Po zakupach posiliłyśmy się w barze samoobsługowym
Talerze czyste są najlepszym dowodem, że było smaczne.
Po powrocie do domu zastałyśmy takiego małego padniętego po podróży gościa. Powiedział, że na imię mu Shoyo (thia fanatyczka Haikyuu!! musiała mieć Tobio i Shoyo czyli dwóch głównych bohaterów^^). Po szybkim przywitaniu z resztą gromady gość poszedł spać.
 Wszystkie małpki i pingwiny słodko śpią ;)
Piątek znów słoneczny. Góry pięknie widać.
 Flagi już rozwieszone
 A na wystawie sklepu z chińszczyzną porno dla ubogich ;)
Sobota to dzień, w którym do Jeleniej Góry przyjechał PESA DART - polskie nasze "pendolino";)
Wygląda trochę jak agresywny karp ;)
 Ale to całkiem sympatyczny nowoczesny pociąg
 Shoyo się podobał. Nam też.
W niedzielę małpki urządziły sobie ciasteczkową ucztę
 I wyprawę po skarb zakończoną spektakularnym sukcesem
W poniedziałek Dzień Flagi. Nie chciałam uciekać jak ostatnia świnia, więc poszłam jeszcze do pracy. Poza tym obiecałam robić zdjęcia na imprezie. Po imprezie grzecznie się pożegnałam i wróciłam do domu. Szefowa powiedziała, że zauważyła iż źle się w jej biurze czuję. Szkoda tylko, że nie zauważyła z czyjego powodu. Powiedziała też, że chciała mi dać kopa na rozpęd. Kopa to bym przyjęła ale nie potrzebowałam zostać skopana do nieprzytomności i spałowana kijem bejsbolowym. ;)
 Wystawa sklepu zoologicznego ;) Ratatuj na pluszowo ;)
 Laleczka z wytrzeszczem po środkach psychotropowych ;)
 Selfie w oknie ;)
Wtorek - Święto Konstytucji. Świętował SamSam.
Śroniedziałek czyli Środa po długim weekendzie, która jest trochę jak poniedziałek. ;)
Deszczowo ale trzeba było zameldować się w PUPie, że zrywam staż.
 W PUPie panie nie wiedziały nic dokładnie, ale papierki przyjęły. Pewnie będą dzwonić, bo nie zabrały mi karty stawiennictwa, a pani od "zrywania staży" wróci dopiero w poniedziałek...
Tak czy siak Święto Wolności. Nie jestem niewolnikiem. Jupiii!
Kto dotrwał do końca może dodać do swojej kolekcji kolejne trofeum z ziemniaka. ;)
Serdecznie was pozdrawiam i zapraszam na kolejny odcinek już niebawem.
Imagowska
♥