niedziela, 10 października 2021

wpis bonusowy

Hej, hej!
Nieco mi się schodzi z nieregularnikiem, więc tymczasem dodam wam coś, co napisałam na zajęcia z kreatywnego pisania... Od razu mówię, że popełniłam pewnie masę "wielbłądów"... Bo ja i grama to od lat jest dramat 😜
Temat brzmiał "nie byłem wtedy sobą" i w sumie mieliśmy napisać dwa teksty:
1 miał mieć do 600 słów i być napisany w naszym własnym stylu
Ida Cwynar była kobietą dystyngowaną. Dbającą o wizerunek. Tak przynajmniej uważali jej pracownicy. Ci młodsi uważali ją wręcz za sztywniarę. Dlatego widok szefowej wyprowadzanej w kajdankach do radiowozu był całkowicie niecodzienny i niespodziewany. Ida pomyślała, że plotki na jej temat w biurze Tech-Projekt nie umilkną przez lata. Chociaż może zdarzy się cud i na miasto spadnie meteoryt. Wiedziała jednak, że to tylko pochopne życzenie, tak samo jak wiedziała kiedy zbliża się potężna migrena. Na przykład teraz. A ona nie miała przy sobie tabletek. Świetnie. Lepiej być nie mogło...
Pół godziny później Ewa Cwynar-Małkowska wkroczyła pewnym krokiem do pokoju przesłuchań. Była szanowanym członkiem dolnośląskiej palestry, a jej mąż prokuratorem okręgowym. Co jednak ważniejsze była też szwagierką Idy. Komisarz Rytter wydał z siebie ciężkie westchnięcie. Liczył, że zdąży coś wydobyć z podejrzanej przed przybyciem jej prawniczki. Niestety kobieta milczała pocierając sobie dłonią prawą skroń. Gdyby sytuacja i miejsce były inne, jego poczucie męskości zapewne by ucierpiało z powodu jej bólu głowy. Uśmiechnął się pod nosem na tą myśl. Ewa wyłapała ten uśmiech i zaczęła rozmowę od odrobiny sarkazmu w stylu „ja również się cieszę, że pana widzę”. Była naprawdę świetna w tym co robiła, dlatego niecałe piętnaście minut później szły obie z Idą w kierunku samochodu Ewy.
-Wiesz Ida, że kocham Cię jak siostrę i broniłabym cię nawet gdybyś zabiła tego kretyna, mojego brata, więc jesteś mi winna szczerość. I nie tłumacz się w stylu „nie byłam wtedy sobą”, bo obie wiemy, że nie dam się nabrać na taki numer. - Ida westchnęła -A nie możemy najpierw napić się chociaż kawy? Widząc jednak surowy wzrok bratowej wolała zacząć mówić – Przerysowałam zdzirze lakier na tym jej pięknym srebrnym audi. Jakimś zardzewiałym drutem, który leżał na chodniku pod płotem. I zdecydowanie byłam wtedy sobą. Bardziej niż wtedy, kiedy brałam ślub z twoim bratem. Skąd mogłam wiedzieć, że ktoś ją zabije? Owszem, byłam na nią wściekła, ale równocześnie wdzięczna, że dzięki niej zobaczyłam prawdziwe oblicze Witka. Ty wiesz, że ten kretyn próbował na mnie chwytu z „nie byłem wtedy sobą”? Dobrze, że nie powiedział, że seks z jego sekretarką nic nie znaczy, każdy to robi, i wręcz należy to do obowiązków szefa, bo chyba faktycznie bym go zamordowała. Kazałam mu spakować walizki i szukać szczęścia gdzie indziej. Swoją drogą mam nadzieję, że to nie Witek ją zabił... - dodała Ida, a Ewa spojrzała na nią przerażona. Obie jednak uznały, że to niedorzeczne. Przy kawie snuły domysły, kto mógł zabić sekretarkę.
Ida z obawami jechała następnego dnia do pracy. Ku jej zaskoczeniu jednak pracownicy przyjęli ją o wiele cieplej niż przed wczorajszym zatrzymaniem przez policję. Zaczęli w niej widzieć człowieka. Kobietę, która też ma uczucia i kiedy mąż ją zdradził, to zwyczajnie się wściekła. Odczuła nawet ulgę, że nie musi już tak dbać o swój wizerunek eleganckiej bizneswoman. Trochę ją uwierał.
Kilka dni później okazało się, że sekretarkę Witka zabił jej drugi kochanek. Piotr Małkowski powiedział żonie, że tłumacząc co się stało, sprawca wielokrotnie powtarzał „nie byłem wtedy sobą”. Obie kobiety odczuły ulgę. Być wściekłym na męża i brata za zdradę, to jedno, ale być żoną i siostrą mordercy, byłoby łagodnie rzecz ujmując problematyczne dla obu kobiet. Dla męża Ewy przypuszczalnie również. Sprawa porysowania samochodu również rozwiązała się pomyślnie dla Idy. Zawiadomienie o zniszczeniu lakieru musiałaby złożyć właścicielka pojazdu, zamordowana sekretarka. Na szczęście Policja nie ma na etacie żadnego Nekromanty...
2 miał mieć do 400 słów i być inspirowany jednym z tekstów, które mieliśmy przeczytać:
Wciąż powtarzane „nie byłem wtedy sobą” niosło się w korytarzu, gdy mundurowi zabierali sprawcę do aresztu. Spojrzałam na komisarza Ryttera, który wyszedł właśnie z pokoju przesłuchań. Wyglądał jak czarny kot, który upolował tłustą mysz. W ręku miał grubą teczkę z dowodami. Niedawno dostałam od matki „Zbyt głośną samotność” Hrabala, książkę której tytuł miał mi chyba wypomnieć bycie singielką mimo ukończenia trzydziestki. Czytałam ją sobie wieczorami. W sumie dobra lektura. Zdecydowanie bardziej mi się podobał Hrabal od Witkowskiego, którego czytała pasjami matka. Bohater Hrabala zgniatał prasą hydrauliczną stary papier i książki, snując marzenia, że na emeryturze będzie tworzył takie artystyczne paczki zgniecionych książek z dodatkiem cekinów, więc zaczęłam się zastanawiać jakby wyglądała teczka z dowodami po zgnieceniu jej w takiej właśnie prasie hydraulicznej. Oczywiście dodałabym cekinów i brokatu. Kontrastowałoby to z obrzydliwościami jakie zawierała. W tej konkretnej była sprawa morderstwa sekretarki. Rytter podejrzewał żonę jej kochanka, bo tamta zarysowała sekretarce lakier na aucie. Okazało się jednak, że sekretarka miała dwóch kochanków i zabił ją właśnie ten drugi, którego próbowała szantażować. Facet wpadł w szał i ją udusił. To czego teczka nie zawierała, to obrzydliwe komentarze komisarza z miejsca zbrodni. Gdy przybył na miejsce i zobaczył ciało, powiedział że chętnie by ją przeleciał, gdyby nie była taka sztywna... Jako technik kryminalistyki pracowałam z różnymi komisarzami i najmniej lubiłam właśnie Ryttera. Owszem był nawet przystojnym facetem, ale uroda to nie wszystko. Dobrze, że matka nie próbowała mnie z nim swatać, bo chyba siedziałabym w więzieniu za zamordowanie własnej rodzicielki. On sam próbował mnie raz poderwać w swoim obleśnym stylu przy akompaniamencie prób łapania za tyłek. Pewnie nie pamięta, bo to było na imprezie u komendanta i był wtedy kompletnie pijany. Niestety nie można było jednak powiedzieć, że nie był wtedy sobą. Wręcz przeciwnie, alkohol zdjął wszelkie ograniczenia i ukazał pełnię charakteru Ryttera. Żadna z pracujących na komendzie kobiet, która była na tamtej imprezie nie dziwiła się, że komisarz nie ma kobiety i jeśli chce seksu, to musi iść do burdelu i płacić za takie fizyczne przyjemności... Z rozmyślań o związkach literatury, samotności i płatnego seksu wyrwał mnie brutalnie dźwięk telefonu. Kolejne miejsce zbrodni. Ruszyłam do służbowego auta, w którym już czekali na mnie koledzy. Jaki kolor brokatu będzie pasował do właśnie zakładanej dla tej sprawy teczki?
Chętnie poznam waszą opinię, ale bądźcie proszę łagodni i używajcie jedynie konstruktywnej krytyki.
Dzięki za uwagę! Wracam wybierać zdjęcia do nieregularnika numer 4...
W nagrodę za cierpliwość poczęstujcie się proszę gofrem:

2 komentarze:

  1. Ponieważ kocham kryminały, to wątek kryminalny u Ciebie również mnie zainteresował :-) Pomyśl o pisaniu szerszych tekstów, nie tylko na kilkaset słów, bo idzie Ci fenomenalnie :-) Co do tekstu mogłabym jedynie zwrócić uwagę na słowo: "tą" - w tekście jednak wygląda lepiej "tę". No i "Cię" z wielkiej litery nie jest potrzebne, ale to kosmetyczne rzeczy. Ogromnie mi się podobały oba teksty :-) Pisz Dziewczynko, bo robisz to cudownie!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :))